„”Pracowałam i składając ubrania po dwadzieścia groszy za sztukę i prasując przez dziesięć-dwanaście godzin dziennie kurtki za pięć złotych za godzinę. Czy jako sprzątaczka za granicą. I ja naprawdę wiem, czym jest praca i nasze decyzje wynikają z tego, że nie zgadzamy się na uczestniczenie w tym systemie. I ja uważam, że praca seksualna jest, w pewnym rozumieniu, antykapitalistyczna. To, że całą moją energię poza pracą mogę poświęcić na aktywizm, walkę z systemem, albo zadbanie o siebie, co też jest rewolucyjne, pozwala mi się wyrwać z tego wszechobecnego kultu zapierdolu i krzywdzącego przekonania, że sukces mogę osiągnąć tylko pracując po szesnaście godzin dziennie!”
Pracowałam w warunkach jak wyrobnik w Chinach za niewiele więcej. Sikanie tylko na gwizdek ogłaszający przerwę. Zakaz wnoszenia płynów do miejsca pracy. Rozliczenie na akord, rywalizacja. Byłam szczęśliwa, kiedy mnie wywalili, bo potrzebowałam tych pieniędzy, ale kolejne czynności zawodowe wyświetlały mi się jak film przed zaśnięciem.
Teraz mam firmę i dziś popracowałam półtorej godziny, po przerwie popracuję jeszcze dwie godziny, a potem zajmę się sobą. Obejrzę do końca Władcę Pierścieni, wyjdę na spacer z chłopakiem, poczytamy wspólnie książkę.
W myśl logiki jak wyżej, prowadzenie firmy jest antykapitalistyczne.

0 komentarzy