Wygląda na to, że jakiś czas tutaj pobędę, więc trochę posprzątałam na fanpejdżu.
Jak znam „safe space”, z którego mnie wyrzucono, każdy mój wpis jest za moimi plecami analizowany i zestawiany z tym, co pisałam kiedyś. Tak wiele razy to widziałam w tej społeczności.
Zatem:
1) To jest miejsce, w którym dzielę się tym, co myślę dzisiaj, z perspektywy dzisiaj.
2) Prawdopodobnie wczoraj myślałam co innego. A dwa lata temu to już w ogóle. To dlatego, że staram się myśleć, a nie recytować poglądy z pamięci, a widzenie moich własnych doświadczeń się dynamicznie zmienia (terapia, takie tam). Zwykle nie pamiętam, co pisałam tydzień temu.
3) Nie bardzo mam z kim gadać o swoich doświadczeniach i przemyśleniach (wiecie, jestem wyklęta, moi bliscy wydają się mieć trochę dość, a na terapii mamy inne priorytety), więc wszystko ląduje tutaj.
4) Jeśli to jakoś psuje czyjś wizerunek i agendę, I don’t care. Jeśli ktoś będzie wykorzystywał moje wypowiedzi do swojej agendy, I don’t care.
5) To nie jest „safe space”, to jest „my space”. Jeśli komuś czytanie moich przemyśleń o moich trudnych doświadczeniach, moich mechanizmach obronnych, moim byłym zawodzie itp. robi źle na psychikę, może się przed tym zabezpieczyć. Wystarczy wyłączyć wyświetlanie moich wpisów na 30 dni lub na zawsze. (Jeśli moje wpisy są przeklejane gdzieś indziej, prawdopodobnie mam na to mniejszy wpływ niż Ty).
6) To nie ma zastosowania teraz, bo „nie dostaję atencji”, ale. Mam politykę odnośnie włażenia mi w komentarzach na głowę, manipulowania moimi wypowiedziami prosto w twarz, agresji słownej, gróźb pobicia, wciskania mi poczucia winy itd. Nazywa się „Może omówimy to przy bezalkoholowym?”.

0 komentarzy