Zapytaj mnie o cokolwiek!

Pomogłam Ci odpowiedzią na Twoje pytanie?
Jeśli chcesz, możesz mi podziękować, stawiając mi kawę 🙂

Sukces! Twoje pytanie się zapisało i pojawi się tutaj, kiedy na nie odpowiem. Dziękuję bardzo! :*

Dotychczasowe odpowiedzi

  • Anonim asked:
    Dzień dobry. Skończyłem studia, mam pracę i to nawet w zawodzie. Od 3 lat jestem zaręczony a termin ślubu jest ustalony za pół roku. Wiem, że to ta jedyna (i jednocześnie pierwsza) oraz wiem, że wytrzymam z nią do końca. Z tym że, jeszcze zanim złoże oficjalną przysięgę przed nią i Bogiem, chciałem spróbować seksu z inną. Do tej pory miałem tylko jedną partnerkę na poważnie, właśnie ją. Tak samo, w łózko byłem też tylko z nią. Nawet nie myślę wyrywać "na boku" jakiś panienek licząc na numerek. To trochę nie w moim stylu. Nie mam ochoty zachowywać się jak filmowy "dupek". Z tego powodu postanowiłem skorzystać z usług matrymonialnych. Pytanie moje idzie w takim kierunku: Primo, mam cały czas dylemat czy powinienem, ale to pytanie do mojego sumienia tylko chyba 🙂 Poznał bym mimo to Twoje zdanie na ten temat. Z jednej strony wiem, że to nie fair wobec narzeczonej lecz często mnie kusi potrzeba skosztowania owocu z innego drzewka :-). Boję się że kiedyś na jakimś przykładowym wyjeździe integracyjnym nadarzy się okazja do zdrady i się nie powstrzymam, jednocześnie już jakiś czas temu sobie przyrzekłem, że jeżeli mam pójść z inną do łózka to przed ślubem. Secundo, od jakiegoś czasu przeglądam oferty na jednym z popularnych serwisów lecz nie mogę się zdecydować, gdyż 1) chcę aby to była polka (nie ważne dlaczego :-)), 2) nie chcę aby to była kolejna "praca zrobiona na odpierdol" - panna przyjmie klienta, zrobi co trzeba i wygoni, 3) nie wiem czy można na to jakoś liczyć (jak można się domyślić nie miałem do tej pory żadnego doświadczenia przy tego typu udzielnych usługach) lecz chciałbym by było to spotkanie raczej jak z kochaną a nie z prostytutką i jednocześnie nie kosztowało 500/h. Do tej pory chciałem znaleźć kogoś kto liczy sobie max 200 (i nie uważam aby więcej było warto dawać zarówno pod względem mojej psychiki jak i portfela). Mam nadzieję że nie za mało dokładnie sprecyzowałem pytania 🙂 Gdyby jednak tak, to głównym moim pytanie jest jak dobrać odpowiednią ofertę 🙂
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Odpowiadając po kolei na pytania: O ile doskonale rozumiem niechęć do poprzestawania na całe życie na doświadczeniach seksualnych z jedną osobą (przymus monogamii, o której nawet się nie rozmawia, to totalny bezsens), to seks, za który się zapłaci, w dalszym ciągu jest zdradą fizyczną osoby, która oczekuje monogamii. Tylko zamiast nakładu energii i czasu poświęconych na "wyrywanie panienki" na niezobowiązujący numerek poświęca się je na znalezienie odpowiedniej usługodawczyni i umówienie spotkania. Udawanie, że istnieje jakaś różnica pod względem moralnym, to czysta hipokryzja. Polkę znaleźć dość łatwo, dziewczyny raczej nie udają, że są innej narodowości, tak więc wystarczy zapytać wprost przez telefon. Usługa "kochanki", o której piszesz, nazywa się GFE (Girlfriend Experience) i wystarczy poszukać ogłoszeń z tą opcją oraz opisać swoje oczekiwania w rozmowie. Problem w tym, że GFE, podobnie jak autentyczne zaangażowanie w spotkanie, kosztuje. 200 zł to kwota dosyć przeciętna, akurat taka, żeby zrobić za nią swoje, a mając do dyspozycji zaledwie godzinę, dość trudno wyjść poza schemat small talk - prysznic - seksik - papieros - ubieraj się, pa. Dlatego na Twoim miejscu celowałabym w dłuższe spotkania oraz wyłożyła większą kwotę. Bo ta jakość, której oczekujesz, za maksymalnie 200 zł... no, to tylko w Erze.
  • Anonim asked:
    Hej 🙂 Od dawna myślę o znalezieniu sponsora/sponsorów... Jednak za każdym razem, jak już kogoś poznam i jest super, rezygnuję. Dlaczego? Jestem dziewicą. To nie tak, że się boję czy cokolwiek innego... Wiem, na czym polega seks, mam już 21 lat, a jednak z jednej strony seks z facetem mnie w pewnym seksie podnieca (miałam dwie sytuacje, ale skończyło się na oralu, ale nie za pieniądze), z drugiej jednak czuję jakiś przedziwny dyskomfort. Praca w seks-usługach nie jest mi obca, jednak trzymam się jeszcze na granicy (striptiz). Mimo iż chciałbym zacząć, to ciągle coś mnie od tego odwodzi. Mam spore libido, ale nie potrafię go wykorzystać. Nie chcę być dziewicą do końca życia. Co zrobić? Oddać się komuś przypadkowemu? Myślałam o tym, ale skręca mnie w brzuchu, jak o tym myślę. Sprzedać dziewictwo? Ok, tylko wstydzę się powiedzieć, że nadal jestem dziewicą i słyszałam, że faceci nie lubią. Że wolą zbadany teren. Może sobie odpuścić? Tylko że myślę o tym już od tak dawna... Co jakiś czas sobie odpuszczam, potem nagle ktoś do mnie pisze, znów się w to wyciągam i zaczyna się lawina emaili i wiadomości od miliarda facetów, a ja jestem coraz bardziej zagubiona...
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Cześć! Dziękuję Ci bardzo za zaufanie. To nie do końca prawda, że mężczyźni nie lubią dziewic. Przeciwnie, istnieją mężczyźni, których pociągałaby dziewica i w ogóle wprowadzenie młodej kobiety w świat seksu. Sama znałam kilkoro. Problem w tym, że część z nich - nie wszyscy - w ten sposób radzi sobie z własnymi kompleksami: boją się porównań. Dlatego jeśli zależałoby Ci na dłuższej relacji, to zalecałabym ostrożność i selekcję. Sponsor albo ktoś przypadkowy to nie jedyne opcje. Coraz powszechniejsze są luźne, ale dosyć stałe seksualne relacje, niekoniecznie na wyłączność. Może to byłaby opcja dla Ciebie? Nie ktoś Jedyny i Na Zawsze (nie mówisz o tym, więc wnioskuję, że to Cię nie kręci), ale fajna, seksualna relacja z kimś doświadczonym i życzliwym. Za pieniądze lub bez, jak wolisz 🙂 Spróbuj wsłuchać się w siebie i nie działać w pośpiechu. 21 lat to wciąż bardzo mało, istnieje sporo kobiet, Twoich rówieśniczek i starszych, które jeszcze nie współżyły. Na pewno nie grozi Ci dziewictwo do końca życia. Masz sporo opcji - wybierz tę, która pociąga Cię najbardziej i z którą będziesz się dobrze czuła - teraz i za jakiś czas 🙂
  • Anonim asked:
    Innymi słowy, jeśli chcesz ruchać bez gumy, okłam kobietę, że ją kochasz, wtedy nie dość, że rozłoży Ci nogi gratis ile razy będziesz chciał bez zabezpieczenia, to jeszcze nie da nikomu innemu. I tak z każdą kobietą którą chcesz dymać. A jak powiesz prawdę, to żadna z nich Ci nie da, a co któraś każe płacić i zakładać gumę.
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Czy naprawdę musisz używać tak prymitywnych i odpychających sformułowań? Jeśli to obrazuje sposób, w jaki traktujesz kobiety, to nie wróżę za dużo dobrego seksu. Ani długiej kariery na tym blogu. Kluczem do seksu bez zabezpieczenia jest ZAUFANIE. Nie kłamstwo "kocham cię" (obrzydliwość!), tylko dokładna odwrotność - szczera prawda. Jeżeli kobieta (mówię teraz o kobiecie wyedukowanej, świadomej zagrożeń) ma zaufanie do Ciebie, że jest Twoją jedyna partnerką, to po wspólnym zrobieniu testów zgodzi się na seks bez zabezpieczenia. Tak się złożyło, że ja takim zaufaniem obdarzam rzadko i nie z powodu kasy. Moje zdrowie nie jest na sprzedaż. W poliamorycznych relacjach też możliwy jest seks bez zabezpieczenia, ale on również wynika z zaufania. Jeśli ktoś chce "ruchać bez gumy" różne panie i wyłudzać ryzykowny seks obrzydliwymi kłamstwami, to jest po prostu nieodpowiedzialnym, pozbawionym zasad moralnych idiotą, który naraża i siebie, i partnerki.
  • Anonim asked:
    Hmmm, załóżmy... hipotetycznie potrzebujesz jeszcze miliona złotych do realizacji swoich celów i wtedy mogłabyś zrezygnować z zawodu. Pojawia się sponsor gotowy Ci to ofiarować za namietne chwile na jakimś wyjezdzie zagranicznym 🙂 oczywiscie wczesniej sie poznajecie i nawet Cie kreci. Jego wymagania: robicie sobie badania i nie używacie gumki. Co Ty na to?
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Nierealne z tym milionem, plus wyjazd zagraniczny to już zerowa gwarancja zabezpieczenia: pan na pewno ma bogate życie seksualne, a do tego istnieje okienko serologiczne. Podsumowując: męska fantazja.
  • Anonim asked:
    Chodziło mi o taką sytuację, że zabezpieczył by Cie tak finansowo, żebyś potem nie musiała już pracować w tym zawodzie 🙂
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Bez szans. Nie jestem top modelką.
  • Anonim asked:
    Hmmm... Chciałabyś poznać stałego sponsora który spełniałby Twoje wymagania, jak również fizycznie kręciłby Ciebie?? Dla relacji tylko z nim zrezygnowałabyś ze spotkań z innymi?? Mówię tutaj o sytuacji jakby ten sponsor w pełni zadowalał Cię finansowo? 🙂 I co wtedy z gumką?? zaproponowałabyś żebyście jej już nie używali? 🙂
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Absolutnie bym nie chciała. Po pierwsze, lubię moich obecnych klientów. Po drugie, wierzę w dywersyfikowanie dochodów. Gdyby ten sponsor przestał mi płacić, momentalnie znalazłabym się na lodzie. Po trzecie, za bardzo się angażuję emocjonalnie, żeby się bawić w wyłączność za pieniądze. Co do gumki, to prawdopodobnie on by zaproponował (regularnie dostaję takie oferty, wyłączność i brak zabezpieczenia), ale ja bym się nie zgodziła. Bo niby czemu?
  • Anonim asked:
    Wydaje mi się, że nie jesteś prawdziwa. Ten blog to dla Ciebie forma rozrywki, odskocznia od codzienności. Realizujesz wirtualnie jedną ze swoich fantazji. Takie wątpliwości pojawiły się u mnie po lekturze zakładki kontakt. Czy moje przypuszczenia są bliskie prawdy?
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Co to znaczy prawdziwa? Że nie pracuję seksualnie? I stwierdzasz to po przeczytaniu, że za pośrednictwem bloga nie umawiam się z klientami? No to załóżmy, że się umawiam i łatwo połączyć Świętą Ladacznicę ze Słodką Migotką z Odlotów (pseudonim fikcyjny). Co prawda miewam poprzez bloga oferty spotkań, ale zdarzyło mi się raz, że w trakcie spotkania klient mnie zidentyfikował jako tę dziewczynę z niedawnego wywiadu w mediach. I wiesz co zrobił? Wyszedł. Klienci w większości nie chcą spotykać się ani z osobami medialnymi, ani z blogerkami, które mają kategorie "klienci" na blogu. To ich odstrasza. Zbankrutowałabym, ujawniwszy się jako blogerka. A że blog jest formą rozrywki, to chyba oczywiste? Przecież na nim nie zarabiam, pomijając grosze z linka partnerskiego do ShowUpa. Piszę w wolnym czasie - jest to forma kreatywnego hobby i okazja do nawiązania kontaktów z czytelnikami.
  • Anonim asked:
    Kiedy planujesz przejść na emeryturę? Masz jakiś alternatywny plan na realizację samej siebie?
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Za kilka lat, ale termin się trochę odsuwa z przyczyn tylko częściowo ode mnie zależnych 🙁 Kiedy zaczynałam etatową pracę seksualną, pisałam na blogu, że pracuję popracować tylko dwa lata. Za chwilę mijają trzy. Po drodze zaliczyłam dwie poważne decyzje życiowe o zmianie kursu i mój plan B uległ poważnej rewolucji. Niby chodzi o ten sam cel, ale osiągnę go kiedy indziej i w inny sposób. Alternatywny plan wymaga większych funduszy i upływu czasu, a także pracy nad wiarą w siebie - że mi się uda uporać z nowymi wyzwaniami.
  • Anonim asked:
    Na najbardziej popularnych portalach większość dziewczyn nie odpisuje na wiadomości, nie ma też zwykle adresów mailowych. To reguła czy przypadek? Polecisz jakąś stronę z tą formą kontaktu? Nie zawsze da się zadzwonić 🙂
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Eamore ma formularz kontaktowy, ale myślę, że problem kryje się w tym, że ludzie nie chcą lub nie mogą odpisywać, a nie, że strona tego nie udostępnia. W mojej agencji - a na najbardziej popularnych stronach ogłaszają się przecież głównie agencje - nie było zwyczaju odpisywania: nikt nam nie doładowywał nam służbowych telefonów, zaś wiadomości wysyłane przez portal czytał pracownik agencji, który zresztą przyznał mi się kiedyś, że większość ignorował (raz prowadził korespondencję w moim imieniu i choć doszło do spotkania, był to totalny dramat). Kiedy poprosiłam o dostęp do wiadomości skierowanych do mnie, dostałam stanowczą odmowę. Generalnie agencyjne kontakty z klientami są kontrolowane: rozmowy prowadzi się najczęściej publicznie, ewentualne smsy są czytane... Wszystko, jak sądzę, po to, by pracownica nie umówiła się z kimś poza agencją.
  • Anonim asked:
    Według obiegowej opinii pracownice sex branży żyją z głębokim poczuciem winy i świadomością niszczenia sobie życia, Pani swoim blogiem udowadnia coś innego, że jest zadowolona ze swojego życia i odczuwa satysfakcję ze swojej pracy. Dla mnie jako klienta byłoby to szalenie ważne. Gdzie szukać dziewczyn o równie profesjonalnym podejściu ? Niech kosztuje ciut więcej, niech wymaga jakiegoś wysiłku z mojej strony, ale niech mi coś ciekawego pokaże i wzbogaci o nowe doznania. Nie interesuje mnie pasywny materac na godziny. Gdzie szukać?
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Trudne pytanie, na które trudno odpowiedzieć krótko i wprost. Podpowiem jak szukać: podrążyć. Chciałabym pójść na łatwiznę i powiedzieć, że w pierwszej kolejności należy wrzucić do kosza wszystkie tandetne ogłoszenia z wyfotoszopowanymi nagimi fotkami i pełnym pornograficznych bzdur tekstem, ale mnóstwo osób z pasją nie umie się dobrze zareklamować - robią to "jak wszystkie", skutecznie ukrywając swoje niepowtarzalne atuty. Znam osoby, które są prawdziwymi profesjonalistkami z pasją, takimi, że chce się do nich wracać, a których ogłoszenia najchętniej bym skasowała i zaprojektowała od nowa. Na pewno warto poszukać indywidualizmu i autentyczności. Być może w agencjach VIP, które często mają własne strony, być może na niszowych portalach, ale i na Odlotach ukrywają się prawdziwe skarby - i o dziwo nie każda jest świadoma, że za swój profesjonalizm mogłaby sobie policzyć drugie tyle (no dobra, ja też nie jestem ;)). Z pewnością warto też poświęcić troszkę czasu na rozmowę albo na korespondencję i - zanim się umówi - spróbować poznać drugiego człowieka. Oczywiście nasz czas jest cenny i mamy ograniczone zaufanie do ludzi, którzy lubią długo gadać (większość gaduł nigdy nie zjawia się na spotkaniu), ale jeśli zaznaczy się, że szuka się czegoś więcej niż mechaniczny seks i zamierza się chwilę porozmawiać, żeby zobaczyć, czy jest chemia, i kiedy można zadzwonić (bo może teraz się przeszkadza), to myślę, że każda profesjonalistka podejdzie do tego z pełnym zrozumieniem. Sama też przecież lubię, jak jest chemia oraz trochę selekcjonuję klientów, bo z nie każdym mi po drodze, więc nasze interesy są zbieżne. A kiedy już dojdzie do rozmowy - pytać o to, co ważne (dobrze jest najpierw ustalić to ze sobą) i uważnie wsłuchać się w odpowiedzi. Po moim ponad półrocznym romansie z agencjami myślę, że całkiem dobrze słychać, czy są szczere, wyczerpujące i świeże, czy może raczej z automatu i na odwal się.