Zapytaj mnie o cokolwiek!

Pomogłam Ci odpowiedzią na Twoje pytanie?
Jeśli chcesz, możesz mi podziękować, stawiając mi kawę 🙂

Sukces! Twoje pytanie się zapisało i pojawi się tutaj, kiedy na nie odpowiem. Dziękuję bardzo! :*

Dotychczasowe odpowiedzi

  • Anonim asked:
    Witam. Chciałbym zapytać ile wynosi Pani zdaniem optymalna stawka za jedną godzinkę w Warszawie? Chodzi mi o to ile trzeba zapłacić by spodziewać się wysokiej jakości usług i dziewczyny 'ze zdjęć'. Od dłuższego czasu nastawiam się na takie spotkanie i nie chciałbym się zrazić. Pozdrawiam!
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      W "ogólnej" branży nie ma takiej kwoty, przy której jest gwarancja jakości. Ostatnio widziałam reklamę pani z Odlotów z wyższej półki cenowej (400 zł za godzinę? 500?), niezwykle atrakcyjnej - z recenzji na Garsonierze wyczytałam, że ona w ogóle nie istnieje, a pod wskazanym adresem mieści się agencja z rozbudowanym systeme dopłat: w cenie podanej w ogłoszeniu było prawie że nic. Natomiast przypuszczam, że luksusowe agencje z renomą pilnują standardów, ale nie dam za to głowy. Ogólnie polecam Ci wybrać sobie ileś obiecujących ogłoszeń z popularnych portali (Odloty i Roksa), zarejestrować się na Garsonierze i posprawdzać recenzje (szuka się na forum po numerze telefonu w formacie XXX-XXX-XXX albo zwyczajnie wkleja numer w Google - Garsoniera jest świetnie wypozycjonowana). Prawie każdy ma jakieś negatywy, bo to praca z człowiekiem i zdarzają się gorsze dni i jakieś wpadki, a klienci też bywają różni i mają potrzeby od Sasa do Lasa, ale bywają negatywy "do wybaczenia" i takie, przy których lepiej nie ryzykować (typu "zdjęcia sprzed 20 kg i 10 lat", "przyszła pijana na spotkanie", "w trakcie stosunku umawia kolejne spotkania"). Powodzenia!
  • Anonim asked:
    Cześć. Dawno temu przeczytałem w jakiejś gazecie historię pewnej kobiety, która miała ok. 20-letniego syna. Jako że nie przejawiał on żadnego zainteresowania dziewczynami, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wynajęła prostytutkę (dziewczyna w jego wieku), która miała go stopniowo uwodzić, a na końcu pójść z nim do łóżka. Matka tego chłopaka sądziła, że w ten sposób nabierze on śmiałości. I rzeczywiście tak było. Po tym, jak przeżył swój pierwszy raz, całkowicie się odmienił. Gdy ktoś Tobie zaproponował coś takiego, zgodziłabyś się, czy raczej uważałabyś to za stratę czasu i zamiast bawić się w podchody, wolałabyś umawiać się w tym czasie z innymi, bardziej śmiałymi, klientami? Co w ogóle sądzisz o takiej historii i takiej matce? Ten chłopak nie dowiedział się, że umawiał się z prostytutką, ale gdyby to jednak wyszło na jaw, to raczej nie byłby zbyt wesoły...
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Nie podjęłabym się. Uznaję tylko czyste układy, a tu było bardzo nieczysto. Co by było, gdyby on się zakochał, a matka przestała płacić? A może sponsorowałaby przez x czasu ich "związek"? I właśnie, jak sam piszesz - gdyby to wyszło na jaw, chłopak miałby traumę i straciłby zaufanie do osób, z którymi wchodzi w relacje oraz do swojej matki. Dramat. Poza tym uważam to za lekkie nadużycie, bo każdy rozwija się w swoim tempie i rodzicowi nic do aktywności seksualnej jego dorosłego już przecież dziecka. Tu przynajmniej przebiegało to delikatnie, ale są rodzice (ojcowie zwłaszcza), którzy zaciągają swoich synów do agencji i praktycznie wymuszają na nich inicjację seksualną. Jestem temu bardzo przeciwna.
  • Anonim asked:
    Przepraszam jeśli zbyt intymnie zapytałem o trójkąt, jeśli to też jest zbyt intymne proszę nie publikować chcę się tylko dowiedzieć czy była taka sytuacja, że miała Pani kochana Autorko taką sytuację, że podczas pieszczenia oralnie penisa drugi mężczyzna penetrował swoim przyrodzeniem Pani ?pochwęPozdrawiam.?
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Miałam, ale zdecydowanie za rzadko i zbyt dawno 😉
  • Anonim asked:
    Witaj autorko, miałaś kiedyś taką fantazję, że po intensywnym seksie grupowym np w klubie dla swingersów do którego poszłaś sama lub z inną osobą (za zgodą męża partnera)wracasz do domu do swojego partnera z nim uprawisz powolny delikatny seks przed zaśnięciem, bo ja miałam. Dziękuje za ewentualną odpowiedź. Serdeczne pozdrowienia
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Ja nie miałam, ale to bardzo fajna fantazja! <3 Buziaki.
  • Anonim asked:
    Witaj Ladacznico , mam kilka pytań . Czytałaś może książkę Ewy Egejskiej - Czarodziejki . publikacja opisuje perypetie dziewczyn pracujących w warszawskich agencjach . Jaki masz stosunek do książki i zdarzeń tam opisanych . W jednym z opowiadań bohaterka Dorcia z braku miejsc na pokojach w agencji ( wszystkie zajęte ) zaprasza do łazienki swojego klienta i nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie to że ma ona 180 cm wzrostu a klient Wietnamczyk 150 cm i uprawiali sex na stojąco . Jako rekwizyt służył taboret . Uważasz, że jest to możliwe, a może ty spotkałaś się z taką sytuacją lub o niej słyszałaś gdzie mały partner nie sięgał partnerce nawet do biustu, a jednak uprawiali sex. Bohaterki książki dużo uwagi poświęcają miłości niestety wiele z nich padało ofiarami oszustów , korzy jawili się jako zakochani amanci , a okazywali się bezwzględnymi cwaniakami , którzy np. za dostarczenie dziewczyny dostawali od szefa agencji gotówkę . Czy Ty tez miałaś takiego kandydata na pseudo - chłopaka , który chciał czerpać zysk z twoich dochodów . wreszcie przewodnim wątkiem jaki przewija się w książce miedzy paniami jest rozmiar męskich członków . jedna z bohaterek w rozdziale Instrumenta" zali się , że mając ochotę na seks i wielu klientów nie doznała żadnej rozkoszy ponieważ każdy klient jaki się dziś trafił ma malutkiego penisa , cyt. a najgorszy był ten ostatni nie dość żądał dominacji to peniska miał takiego malusieńkiego i jąderka , że mogłam je uszkodzić palcami. Skonfrontuję to z Twoimi wypowiedziami na temat męskich narządów gdzie piszesz iż bardzo małe okazy zaspokajasz oralnie i manualnie . A może zdarzył się klient , który nalegał, prosił o klasyczny sex mimo bardzo małego członka . jeśli tak to ile mógł mieć najmniejszy okaz jaki załapał się na klasyczne igraszki z Tobą . Wreszcie czy jadra tez różnią się w sposób znaczny rozmiarem ? jakie są różnice miedzy skrajnościami . na koniec musze dodac , że twój blog uzależnia zaczynam się łapać na ciągłe przeglądanie zawartości jego treści w pracy . Marzę o spotkaniu. Wiem , że jest to możliwe pod pewnymi warunkami .Pozdrawiam.
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Czytałam tę książkę dawno temu i próbowałam niedawno, potwornie mnie wymęczyła już za pierwszym razem. Niewiele z niej pamiętam. Była nudna i źle napisana. Odnośnie wzrostu, to z taboretem na pewno da się uprawiać seks przy znacznej różnicy wzrostu, a w innych pozycjach tym bardziej. Sama nigdy nie miałam nikogo, kto chciałby czerpać zyski z moich dochodów, chyba że uwzględnię roszczeniową rodzinę, która zawsze napotyka ścianę oraz nie wie, skąd te pieniądze pochodzą. Natomiast kilkakrotnie spotkałam się z sytuacją, że ktoś chciał się zaprzyjaźniać, żeby potem oczekiwać kolosalnych zniżek przy kolejnych spotkaniach - przeważnie kończy się to "rozstaniem", bo o ile klientowi nie zależy naprawdę na mnie, to - z braku motywacji do zmiany zachowania - po prostu znajduje sobie bardziej naiwną dziewczynę. Tak, zdarzył się klient, który jakby nie zauważał, że jego penis jest za mały - nie pamiętam dokładnie, ile go wystawało spomiędzy brzuszka, ale mój kciuk jest wyraźnie dłuższy. To bardziej było ocieranie się niż penetracja, ale chyba był zadowolony... Jądra bardzo różnią się rozmiarem, od orzeszków laskowych po... hm, niewyrośnięte morele? Ale to akurat nie ma żadnego przełożenia ani na przyjemność, ani na wytrysk, ani na ich wrażliwość, ani na wygodę w ich pieszczeniu - a przynajmniej ja żadnego nie zaobserwowałam. Dziękuję za miłe słowa o blogu! Tak, spotkanie jest możliwe 🙂
  • Anonim asked:
    tyle się opisałem i moje pytanie zniknęło przepadło
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      No, zniknęło 🙁 Ale widzę, że powtórzyłeś to, o co pytasz. Warto robić kopie treści przed publikacją, też mi ileś razy zjadło pisaną długo wiadomość.
  • Anonim asked:
    "Mówią: święte to kurwy, a kurwy to święte. Mówię - tak!" http://malowane-wierszem.blogspot.com/2011/09/zgodliwosc-jan-rybowicz.html (mam nadzieję, że odbierzesz to z perspektywy poezji, ale nie mogłem się powstrzymać ze względu na tytuł tego bloga)
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      🙂 Ciekawy wiersz, nie znałam go wcześniej. Dzięki za udostępnienie!
  • Anonim asked:
    Co sądzisz o określeniu 'kurtyzana'?
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Jest bardzo spoko jako archaizm i nie niesie negatywnych konotacji, ale choć używam go w swoim Disqusie, to raczej nie posługuję się nim na żywo. Chyba że chodzi o baaaaardzo luksusowe panie tworzące sponsorowane relacje z kilkoma równie luksusowymi panami.
  • Anonim asked:
    Witaj autorko, krąży taki stereotyp, że kobiety są lepsze w zaspokajaniu oralnie kobiet niż mężczyźni(mineta). Czy miałaś partnerów męskich oraz klientów, którzy byli w tym dobrzy? Pozdrawiam ciepło
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Tak, jak najbardziej miałam partnerów-mężczyzn, którzy mieli świetne techniki seksu oralnego. Na pewno przewyższali mnie pod tym względem. To mit, że kobiety są lepsze - mają przewagę, bo wiedzą, jak same chciałyby być pieszczone (chyba żeby i tego nie odkryły), ale jest jeszcze kwestia poznania indywidualnych potrzeb drugiej osoby, opanowanie warsztatu, kreatywność...
  • Anonim asked:
    Cześć! Pisałaś już w tym dziale, że zdarzało Ci się uprawiać seks z osobami niepełnosprawnymi fizycznie, a czy miałaś kiedyś klienta niepełnosprawnego umysłowo, np. z zespołem Downa? Gdyby skontaktował się z Tobą np. rodzic takiego upośledzonego człowieka i powiedział, że chciałby Cię z nim umówić, by mógł zaznać trochę przyjemności, jak zareagowałabyś?
    • Święta Ladacznica Święta Ladacznica replied:
      Nie miałam i bym się nie zgodziła. Nie tylko brakuje mi doświadczenia i mogłabym zrobić coś nie tak, ale też mam taką wadę, że nie potrafię się porozumieć z osobami mniej niż przeciętnie inteligentnymi, nie potrafię znaleźć z nimi wspólnej płaszczyzny - a w mojej pracy komunikacja jest kluczowa. Byłoby to dla mnie w najlepszym razie potwornie frustrujące. Czasem mam telefony od ludzi bardzo nieinteligentnych, jeszcze pewnie w tzw. normie, ale już z przepaścią intelektualną między nami, i przeważnie odmawiam spotkania. Nie umiem się z nimi dogadać, nie ma chemii i w ogóle jest nie tak 🙁