„Inside my heart is breaking
My makeup may be flaking
But my smile still stays on
The show must go on
The show must go on”
Wykonanie z „Moulin Rouge” najlepiej oddaje moje uczucia wobec pracy seksualnej. Kiedy poczułam, że już dłużej nie mogę i wracałam pokaleczona psychicznie do domu po koszmarnej nocy z bardzo miłym klientem (naprawdę bardzo miłym, ale chciałam go zadźgać we śnie za całokształt moich doświadczeń), w głowie odtwarzała mi się ta piosenka, w kontekście fabularnym z tego filmu i fantastycznego aktorstwa Nicole Kidman. Czerwone oczy, pusta twarz i poczucie, że MUSISZ. Jesteś aktorką, idziesz odgrywać swój spektakl. Raz po raz, całkowicie wbrew sobie i swojemu sercu.
Odkąd maski spadły, tak wyglądają moje wspomnienia. Wszystkie miłe sceny zgasły. Są tylko przebłyski: tu jadłam dobrą ośmiornicę, w tym sklepie kupowałam kosmetyki, w tamtym hotelu jest świetny basen, lubię hotelową pościel i śniadania w formie szwedzkiego bufetu, świetnie wyglądałam w tej sukience (i w życiu już jej nie założę).
Pięć lat gry.

0 komentarzy