Oglądam sobie Matrixa (słynną walkę pomiędzy Neo a Morfeuszem) i tak mi przyszło do głowy, że nie mam żadnych super ekstra mocy, jakichś rewelacyjnych umiejętności typu kung fu czy choćby gra na pianinie, nic fizycznego…
A potem olśniło mnie, że nieprawdą jest co myślę o sobie, bo wszakże osiągam coraz więcej jeśli chodzi o warsztat seksualny i coraz częściej słyszę „ooo!” i inne „świetnie” oraz „taak!” podczas seksu oralnego.
Jest sobie taka pani, Polka zresztą, która specjalizuje się w seksie analnym i gra w filmach pornograficznych, oferując widzom niesamowite doznania, ponieważ potrafi zrobić ze swoim ciałem niesamowite rzeczy, łącznie z pomieszczeniem jednocześnie trzech rąk i innymi cudami. Nie wiem jak ona to robi, jak tak nie potrafię i nie zamierzam umieć (brrr). Link podesłał mi jej fan a mój stały klient, który jest pod głębokim wrażeniem tego, co kobieta osiągnęła ze swoim ciałem, jak wiele granic własnych możliwości przekroczyła i co potrafi. O ile nie myślę, że sama miałabym tak zrobić, jak najbardziej umiem zrozumieć ten punkt widzenia.
Pani nazywa się hotkinkyjo.
Nieco ponad rok temu na warszawskich błoniach przy Stadionie Narodowym rozłożył swój namiot Cirque du Soleil; niezwykła firma rozrywkowa oferująca spektakularne przedstawienia. W skrócie: cyrk. Ale taki bez zwierząt. Sami akrobaci. Tańce na linie, żonglerka, taneczne wygibasy i mnóstwo innych WOW wrażeń, a poza tym sporo humoru. Obejrzałam ich Kozaa z dużą przyjemnością. Tu macie urywki: https://www.youtube.com/watch?v=DQoyuLsidJI – moimi faworytami były te dwa diabełki chodzące po wirujących okręgach. Zapierali dech w piersiach.
Rozrywka.
Przekraczanie granic cielesnych.
Widowisko.
Doznania.
Efekt wow.
Przyjemność.
Myślę sobie, że branża seksualna oferuje znacznie więcej niż „robienie dobrze”. A nawet więcej niż „dotrzymywanie towarzystwa”.
Czy to niemoralne? Sto kilkadziesiąt temu praca w cyrku była niemoralna. Albo aktorstwo. Dla młodej panny? A fe!
Kluczem do bycia dobrą w tym biznesie jest jednak przestawienie sobie czegoś w głowie. Jeśli myślisz, że się „sprzedajesz” czy „puszczasz” i myślisz o tym ŹLE, myślę że nie tylko nigdy nie będziesz w tym dobra, ale i będziesz cierpieć, myśląc źle o samej sobie i o aktualnie dziejącym się spotkaniu. Bo żeby spotkanie uznać za udane, trzeba chcieć w nim uczestniczyć. Trzeba dać sobie samej przyzwolenie i ochotę na seks i dobrą zabawę, rozluźnić się (także fizycznie!). Czasami trzeba również umieć włączyć w sobie podniecenie (nie zawsze, bo bez niego też bywa ciekawie, ale o tym może kiedy indziej).
Mnie często zdarza się wracać do domu z poczuciem satysfakcji i szczęścia. Mam poczucie, że było dobrze. Sytuacja była cały czas pod moją kontrolą (nawet jeśli na innym poziomie ją oddałam), wszystko działo się za moim przyzwoleniem, atmosfera spotkania była bardzo dobra, fajnie się bawiłam, klient jest zadowolony/zachwycony, a poza tym naprawdę ładnie się prezentowałam i znowu udało mi się naprawdę dobre głębokie gardło. Pełen sukces, do którego się walnie przyczyniłam.
To jest pewien skill. Warsztat pracy. Bo trafiam na naprawdę bardzo różnorodnych mężczyzn i nie jest tak, że każdy z nich jest naprawdę w moim typie, chemia pojawia się sama z siebie, rozmowa płynie gładko, a seks sam z siebie wychodzi rewelacyjny. Nie jestem też Marylin Monroe, żeby każdy mężczyzna o mnie fantazjował – muszę się postarać, żeby on rzeczywiście mnie chciał. Stworzenie sytuacji, w której wszyscy jesteśmy zadowoleni, wymaga rozwinięcia wielu umiejętności.
Sporo dziewczyn w branży jest roszczeniowych i nieszczęśliwych – mam na myśli zwłaszcza rzeszę tych, które chciałyby, żeby oni wszyscy byli jak z okładki, czyściutcy, zadbani, a poza tym… poszli sobie jak najszybciej (uprzednio płacąc z górką). W agencji wielokrotnie słyszałam warczenie pod adresem rozmówców telefonicznych i byłam świadkiem przedwcześnie kończonych spotkań.
Tę pracę łatwo jest nienawidzić. Cały świat chce, żebyśmy ją nienawidziły na tyle, by się jej nie podejmować – i nie daje żadnych wskazówek tym, które jednak się podjęły.
Tymczasem zmiana podejścia wiele robi. Prosta satysfakcja ze swojego warsztatu, docenienie umiejętności zamiast myślenia o sobie źle z tytułu bycia dobrą w te klocki… to już bardzo wiele. W świecie, w którym my, kobiety, mamy się „cenić” i Tego nie robić, nagle dajemy sobie samym przyzwolenie do cenienia samych siebie pomimo robienia Tego. A potem jakoś łatwiej integrujemy pracę z resztą życia.
(Zbrodnia!)
Przy okazji, przypomniało mi się, że kilkakrotnie mężczyźni powiedzieli mi coś w stylu „mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale robisz loda jak profesjonalistka”. Za pierwszym razem jeszcze nie byłam profesjonalistką.
Moje pytanie brzmi: dlaczego kobieta miałaby się obrazić o skomplementowanie jej warsztatu seksualnego? Przecież to świetnie, że ma dobrą technikę!
Ale nam wszakże nie wolno być dziwkami. A jeśli już nimi jesteśmy, to mamy za to przepraszać. Absolutnie nie szczycić się tym, co potrafimy – to domena mężczyzn.
Wake up, Neo.
And free your mind.
Świadczysz usługi seksualne. Sprzedajesz seks. Tak samo jak sprzedaje się krzesła. Ale od Ciebie zależy czy to krzesło będzie jednym z setek podobnych czy też takim które przetrwa wieki ze względu na swoją estetykę. Seks może być przemysłem. Ale może być też i sztuką. Wszystko może być sztuką, jeżeli ktoś odpowiednio się za to weźmie
Hotkinkyjo jest z Ukrainy. Polki nie mają tyle samozaparcia i są zbyt leniwe na to, żeby przekraczać granice własnych uprzedzeń i lęków z taką gorliwością. Poza tym piszesz „free your mind” ale anal jest brr… 😉
Skąd tak zła opinia o Polkach?
Nie mam uprzedzeń wobec seksu analnego. Byłam bardzo chętna do prób. Po prostu okazało się, że odczucia w ciele mi nie odpowiadają.
Z doświadczenia.
Odczucia w ciele wynikają z nastawienia. Wszystko zaczyna się w mózgu. Znam osobiście wiele kobiet, które były nastawione negatywnie do czasu kiedy zaczęły dochodzić w ten sposób. Potem już uprzedzone nie były. 😉 Być może próby przeprowadzałaś z nieodpowiednimi facetami. Takie historie też przerabiałem.
Masz jeszcze mało doświadczenia ;p
A najmniej ze mną. Orgazmy to nie wszystko. Doświadczałam, i? Ciało mówi, że droga do nich nie jest tego warta.
Panów, którzy mówią, że to oni są idealni do prób, mam na pęczki. Gdyby każdy płacił mi złotówkę…
Na pewno nie tyle co Ty, ale swoje przerobiłem. 🙂 Kobieta z moim wynikiem zostałaby dawno zakwalifikowana do kobiet pracujących. 😉
Z Tobą nie mam żadnego, prawda. I nie wiem co Ci ciało mówi. Jak dochodzisz to co powoduje, że jednak nie? Konkretnie, co to jest za cena, która nie jest tego warta? Gdyby każdy płacił Ci złotówkę, to miałabyś 150 złotych za 150 stosunków analnych za sobą. Kiepski biznes jak dla mnie. 😀
… złotówkę za propozycję. To rzeczywiście byłabym bogatszą o jakieś 150 zł.
To po prostu nie jest przyjemne. Chciałam, żeby było, ale nie jest. Czuję się jakbym miała chorobę morską albo jakoś podobnie. Nic seksownego.
A orgazmy są przereklamowane. Seks bez orgazmu bywa lepszy niż seks z orazmem. Przynajmniej wg mnie. Męska fizjologia jest inna, wiadomo. Z kolei kobiety nie mają zgody.
A ja myślę że żadna kasa nie jest warta dyskomfortu i robienia czegoś wbrew sobie
Nieprzyjemny orgazm to nie jest oksymoron? 🙂 Podtrzymuję to co powiedziałem. Fizjologia to jedno. Wszystko jest w głowie. Kwestia podejścia, więc free your mind. No, chyba, że nie chcesz, to całą notkę możesz sobie wsadzić w buty. 😛
Nie pisałam o nieprzyjemnym orgazmie, choć nie, to nie oksymoron. Pisałam o nieprzyjemnych odczuciach z ciała POMIMO pozytywnego kiedyś nastawienia. Spróbuj wyobrazić sobie mój zawód.
Zawód umiem sobie wyobrazić. Nie umiem wyobrazić sobie odczuć Twojego ciała, skoro nic o nich nie wiem. Nie znam przypadku kobiety, która dochodzi przez anal, ale go nie lubi. Nie znam więc pytam. Jak mi nie powiesz, to wyobraźnia mi w tym nie pomoże.
No przecież mówiłam. Coś jak choroba morska. Jest mi zwyczajnie niedobrze i odbiera mi ochotę na seks. Po jakimś czasie jest lepiej i pojawia się orgazm, ale on nie rekompensuje dyskomfortu wynikającego z mdłości, uczucia parcia itp.
Że zaś dodatkowo wielu panów pcha się z palcami „bo palec to przecież nie anal, serio nie lubisz nawet tego?” albo nawet nie mieliśmy rozmowy, że nie lubię, to mi doszło z czasem spinanie się i uczucie, że ktoś właśnie przekracza moje granice w bardzo nieseksowny sposób.
Prawdopodobnie wiele odkręciłby stały, regularnie widywany partner z doświadczeniem i odpowiednim podejściem, ale żaden mężczyzna w moim życiu nie spełnia tych warunków.
Teraz rozumiem. A Ty w takim razie rozumiesz dlaczego free your mind nie jest takie proste w określonych warunkach. 🙂