Nieustająco zadziwia mnie, jak wielu prymitywów, chamów i hejterów wzięło sobie na sztandary „wolność słowa”. Wymachują tym hasłem za każdym razem, kiedy ich „prawa” do wyrażania swoich poglądów w chamski, prymitywny, wulgarny bądź nienawistny sposób zostaną w jakiś sposób „złamane”, a oni sami wystawieni za drzwi bądź chociaż przywołani do porządku.
Dziś na blogu pojawił się nowy komentujący. Bardzo aktywny komentujący, który pobił swoim zaangażowaniem nawet Libertyna. Zostawiał komentarze do kolejnych notek przez cały dzień.
Wszystko byłoby pięknie, gdyby pan Zdzisław Śmietana (pseudonim) wyrażał swoje opinie, często ciekawe lub kontrowersyjne, w sposób kulturalny. Na pewno byłoby o czym podyskutować. Niestety pan Zdzisław nie zna innego wyrażenia na pracownicę seksualną niż „dziwka”, o seksie wyraża się jedynie za pomocą fraz „dawanie dupy” i „rozkładanie nóg”, a poglądy na temat kobiet (nie tylko tych pracujących seksualnie) ma skrajnie mizoginistyczne.
Mój blog jest dla osób kulturalnych i na tyle inteligentnych, by zorientować się, że to, iż autorka-pracownica seksualna czasem mówi o sobie per „dziwka”, nie daje im prawa posługiwania się tym słowem… chyba że też mówią o sobie. Nie będę też tolerowała braku szacunku wobec pracownic i pracowników seksualnych, a także seksizmu, mizoginii, homofobii, ani jakiegokolwiek innego uprzedzenia.
Pan Zdzisław Śmietana został więc wyproszony z naszego miłego towarzystwa za pomocą przycisku „zablokuj użytkownika”, a jego dwadzieścia kilka komentarzy automatycznie zniknęło. Nie chciałam tracić czasu na czytanie ich jeszcze raz i ocenianie, który jest OK, a który nie.
Jeśli pan Zdzisław Śmietana ma ochotę wrócić na bloga, oczekuję maila ze szczerymi przeprosinami i gotowości do zamieszczenia komentarzy raz jeszcze – tym razem poprawionych i grzecznych. Mam je zarchiwizowane, mogę przesłać.

Dziękuję Ci droga Ladacznico że nie muszę już wdziewać zbroi i ratować damę w opałach 🙂