Polityka komentarzy, czyli kiedy dokładnie na blog wkracza cenzura

cze 27, 2017 | Meta - o blogu | 1 komentarz

Nieustająco zadziwia mnie, jak wielu prymitywów, chamów i hejterów wzięło sobie na sztandary „wolność słowa”. Wymachują tym hasłem za każdym razem, kiedy ich „prawa” do wyrażania swoich poglądów w chamski, prymitywny, wulgarny bądź nienawistny sposób zostaną w jakiś sposób „złamane”, a oni sami wystawieni za drzwi bądź chociaż przywołani do porządku.

Dziś na blogu pojawił się nowy komentujący. Bardzo aktywny komentujący, który pobił swoim zaangażowaniem nawet Libertyna. Zostawiał komentarze do kolejnych notek przez cały dzień.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby pan Zdzisław Śmietana (pseudonim) wyrażał swoje opinie, często ciekawe lub kontrowersyjne, w sposób kulturalny. Na pewno byłoby o czym podyskutować. Niestety pan Zdzisław nie zna innego wyrażenia na pracownicę seksualną niż „dziwka”, o seksie wyraża się jedynie za pomocą fraz „dawanie dupy” i „rozkładanie nóg”, a poglądy na temat kobiet (nie tylko tych pracujących seksualnie) ma skrajnie mizoginistyczne.

Mój blog jest dla osób kulturalnych i na tyle inteligentnych, by zorientować się, że to, iż autorka-pracownica seksualna czasem mówi o sobie per „dziwka”, nie daje im prawa posługiwania się tym słowem… chyba że też mówią o sobie. Nie będę też tolerowała braku szacunku wobec pracownic i pracowników seksualnych, a także seksizmu, mizoginii, homofobii, ani jakiegokolwiek innego uprzedzenia.

Pan Zdzisław Śmietana został więc wyproszony z naszego miłego towarzystwa za pomocą przycisku „zablokuj użytkownika”, a jego dwadzieścia kilka komentarzy automatycznie zniknęło. Nie chciałam tracić czasu na czytanie ich jeszcze raz i ocenianie, który jest OK, a który nie.

Jeśli pan Zdzisław Śmietana ma ochotę wrócić na bloga, oczekuję maila ze szczerymi przeprosinami i gotowości do zamieszczenia komentarzy raz jeszcze – tym razem poprawionych i grzecznych. Mam je zarchiwizowane, mogę przesłać.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

1 komentarz

  1. Libertyn

    Dziękuję Ci droga Ladacznico że nie muszę już wdziewać zbroi i ratować damę w opałach 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *