Ja już mam dość. Czy naprawdę tak trudno znaleźć człowieka, który jest dojrzały, ogarnia zasady gry i nie próbuje dziewczyną na każdym kroku manipulować?
Umawiam się z facetem na wyjazd za jakieś dziesięć dni. Piszemy do siebie luźne, niezobowiązujące maile. Całkiem fajnie się zapowiada.
Wyjazd też atrakcyjny i przyzwoicie płatny.
Po czym jednego dnia byłam zapracowana, a drugiego odsypiałam. Siłą rzeczy nie za bardzo byłam przy komputerze.
I się zaczęło. Bo jak to, bo on ma złe przeczucia, bo mu się to nie podoba, bo chyba nie ma sensu razem wyjeżdżać…
No. Kurwa. Mać.
Nie dość, że najwyraźniej kolejny facet chce się ze mną pakować w jakiś poroniony parazwiązek, to jeszcze zachowuje się, jakby mnie sobie kupił? Mój własny partner nie rozlicza mnie z tego, jak często mu odpowiadam na wiadomości!
Odpisałam trochę tłumaczeniami (no wiesz, byłam zajęta, pisałam ci przecież), a trochę wyraziłam swoje niezadowolenie (po siedmiu godzinach się niecierpliwisz? wiesz, mam swoje życie, ono bywa offline. dla twojej wiadomości, w tym czasie spałam). Cztery tysiące piechotą nie chodzą, a człowiek do tej pory wyglądał sympatycznie…
Ale tak naprawdę to też już nie wierzę w ten wyjazd.

Nie wiem czy w końcu się odbył czy nie, ale jeśli się odbył to chyba nie był zbytnio udany
Oczywiście że się nie odbył 🙂
Swoją drogą. Zdarzają Ci się dłuższe urlopy?
Urlopy jak wyjazdy? W zeszłym roku miałam jeden tygodniowy wyjazd za granicę i jeden nieznacznie dłuższy wyjazd w granicach kraju, a także jeden krótszy wypad. W tym tygodniu też mam co nieco w planach. Ale nie jestem zbyt skora do jechania w ciemno z kimś, kogo nie znam, to duży stres, a mało kto chce się najpierw zapoznać. Więc najczęściej odrzucam zaproszenia.
Chodzi mi raczej o urlop w sensie pojechanie gdzieś prywatnie, samopas korzystając choćby z Airbnb
A, to nie. Nie lubię jeździć sama. Wolę z kimś, a skoro mnie zapraszają… 🙂
Pojedźmy kiedyś stopem przez Transylwanię 😉
Wampiry! :))))
Myślę że byś je oślepiła swym słonecznym wdziękiem
Ja to widzę tak. Jak się umawiasz z kimś na 4k za wyjazd, to pilnujesz tego dealu, jakbyś miała dostać samochód na gwiazdkę. A jak Ci nie zależy, bo zarobiłaś już dostatecznie dużo i 4k to żaden pieniądz za wakacje, to czemu się dziwisz, że klient nie jest zachwycony? Tyle pisałaś wcześniej o tym jak to klienta trzeba poderwać, jak trzeba sprawić, żeby poczuł się wyjątkowo, a teraz smęcisz jak te wiecznie nieszczęśliwe koleżanki z agencji. On płaci za wakacje, a Tobie się nie podoba, że on oczekuje zaangażowania w realizację. Może powinnaś sobie dopisać do cennika, że czas poświęcony na negocjacje i sprawianie, że będzie mu miło zanim wyjedziecie, jest płatny osobno?
A to nie jest oczywiste? Pobieram opłatę za czas. 4k to zapłata za tydzień mojego czasu. Dogranie szczegółów tego wyjazdu jest gratis, natomiast wchodzenie w relację za darmo… Nie. To za duże obciążenie emocjonalne. Co innego niezobowiązujące podtrzymanie relacji, żeby potem był drugi wyjazd. Ale tamten pan jeszcze nic nie zapłacił, a już kontrolował co robię i czemu nie odpisuję jemu, kiedy on czeka już od kilkunastu godzin. Na takie zachowania względem siebie nie pozwalam nawet partnerowi, a klient musiałby płacić minimum 10k miesięcznie z góry, żebym to tolerowała.
Ok, to co innego.