A czy Ty też sprzedajesz swoje życie?

lip 29, 2016 | Życie, praca i ogarnianie codzienności | 4 Komentarze

Za namową kolegi, czytam – po raz drugi w życiu – „Fastlane Milionera”, czyli książkę, która powinna być lekturą obowiązkową w gimnazjum, bo rozwiewa wiele mitów związanych z pracą, karierą, finansami i sposobem, w jaki urządzony jest świat.
Nigdy lekturą obowiązkową nie będzie, bo zdemoralizowałaby młodzież całkowicie.
Tak jak zdemoralizowała mnie.
Kiedy przeczytałam ją kilka lat temu, byłam w koszmarnym dołku finansowym, ale WIEDZIAŁAM, że to przejściowe. Wiedziałam, że się urządzę i że jeszcze wszystko będzie dobrze, czyli że będę piękna, młoda i bogata.
I wiedziałam, że nie będzie to dlatego, że ktoś mnie zatrudni na etacie. Bo zatrudnienie na etacie to – zdaniem autora, które w pełni podzielam – najgorsza rzecz na świecie. Autor, multimilioner, twardo mówi na to „prostytucja” i pyta, czy ludzie chcieliby oddać pięć chlebów dzisiaj w zamian za dwa jutro, a skoro w przypadku bochenków widzą, że to gówniany interes, to czemu robią to z własnym życiem, oddając pięć dni wolności w zamian za dwa?
Niestety droga do niezależności finansowej jest kręta i wyboista i jednym z moich pierwszych kroków było zatrudnienie się na umowę-zlecenie w wymiarze 5×8 godzin tygodniowo. Koszmar. Po wielu miesiącach życia w biedzie, ale i w wolności, nagle stałam się troszeczkę bogatsza i nieskończenie bardziej nieszczęśliwa.
Nie dlatego, że w firmie było źle. Nie. Co to to nie. Firma była spoko. Wiele lat temu chciałam w niej pracować! Ale potem moja mentalność przeszła rewolucję i odkryłam, że są inne sposoby na życie niż „5×8 + nadgodziny” przeplatane urlopem (dobrze) albo bezrobociem (źle). I nagle, z moim nowym podejściem, miałam dzień w dzień wstawać o świcie, jechać na drugi koniec miasta, zapieprzać dla obcego mi człowieka i wracać do domu wieczorem, kiedy już nic mi się nie chciało i nie miałam siły na nic bardziej konstruktywnego niż serial/książka i spać.
Nikt z mojego ówczesnego otoczenia mnie nie rozumiał. Komu się nie poskarżyłam, słyszałam „takie jest życie” i „przyzwyczaj się”. (Parę lat później ci ludzie zagłosowali na Razem).
Przemęczyłam się do końca projektu, a potem już nie wróciłam na etat.
Nie chcę mówić NIGDY WIĘCEJ, bo może kiedyś znowu będę zmuszona pogodzić się z tą ostatecznością, ale… jak można tego pragnąć, to ja nie rozumiem.
W efekcie jestem zdemoralizowaną nierządnicą, która oszczędza pieniądze po to, żeby w przyszłości robić to co lubi i kiedy będzie mieć na to ochotę.
I mam dużo szacunku do ludzi, którzy umieją prowadzić dochodowy biznes oraz sporo rezerwy do tych, którzy chcieliby kołaczy za to, że łaskawie przyszli scrollować społecznościówki w pracy.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

4 komentarze

  1. Libertyn

    Wszyscy sprzedajemy swój czas. Często robiąc rzeczy których nie lubimy za kwoty których nie lubimy tylko trochę mniej. Ja czasem marzę o życiu włóczęgi. Z potrzebami ograniczonymi jedynie do jedzenia, byle jakiego schronienia i higieny. Świat jest zbyt piękny a życie zbyt krótkie by tracić je na coś czego się nie lubi.

    Odpowiedz
    • zaciekawiony

      > Ja czasem marzę o życiu włóczęgi.
      O, ja czasami też. Bardzo kusząca perspektywa w moim przypadku. Albo coś z survivalu.

      Odpowiedz
    • Blogująca Escort Girl

      A realizujesz swoje marzenia w jakimś zakresie? 🙂 Widzę, że teraz włóczęgą nie jesteś (chyba że cyfrowym nomadą), bo masz dostęp do Internetu i dobrej klawiatury… ale może czasem?

      Odpowiedz
      • Libertyn

        Zbyt rzadko w stosunku do wymarzonego zakresu. Swoje małe marzenia spełniam zawsze:)

        Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *