Na e-dziecko artykuł „Jakimi matkami są aktorki porno?”
W tekście:
„Powrót do planu filmowego z ciałem po porodzie był wyzwaniem emocjonalnym i fizycznym”, dodała. Myślała, że ludzie dostrzegą, że urodziła dziecko. „Do tej pory martwię się, że za każdym razem, gdy rozbieram się przed kamerą, że widać to. Zastanawiam się, jak ludzie zareagują””.
Ten jeden cytat z krótkiego reportażu mrozi na wielu poziomach.
Macierzyństwo jest naturalną konsekwencją seksu – tematu filmów, w których występuje ta aktorka. Ale dostrzeżenie jego śladów mogłoby popsuć widzom odbiór, bo przecież aktorka ma być chodzącą fantazją, a fantazja nie ma życia, osobowości, dzieci…
…więc pani, zamiast celebrować naturalne zmiany w ciele, które donosiło i urodziło jej ukochane dziecko, zamartwia się, czy te zmiany widać.
Uprzedmiotowienie ciał kobiet w pełnej krasie.
*
Kiedy pracowałam seksualnie, wydawało mi się, że wreszcie polubiłam swoje ciało. Ostatecznie dostawałam setki komplementów miesięcznie. Można się poczuć jak bogini.
Ale to nie ma nic wspólnego z lubieniem ciała. To tylko uzależnianie własnej samooceny od oceny innych.
Co odbiło się rykoszetem, kiedy mój wygląd zaczął się zmieniać. Wpatrywałam się krytycznie w lustro, przejmowałam każdą wadą, każdym jednym głupim pryszczem, kilogramem, zmarszczką, siwym włosem itd. Czy klienci to zauważą? Jak to wpłynie na moje dochody? Czy ktoś zrezygnuje z usług?
Szczęśliwie przyszło wypalenie, rzuciłam to w cholerę i opinie obcych mężczyzn zaczęły mi zwisać. Teraz nie wiem, czy lubię swoje ciało (zawsze miałam z nim skomplikowaną relację), ale przejmuję się jego zdrowiem, a nie spełnianiem skrajnie wyśrubowanych kryteriów „atrakcyjności”.

0 komentarzy