Bo klient przychodzi po własną satysfakcję… Akurat!

mar 16, 2015 | Praca seksualna od środka | 3 Komentarze

 Istnieje mit, że klient prostytutki to takie spasione bydlę, które przychodzi wykorzystywać biedne niewinne kobiety jakby były dmuchanymi lalkami – i w dupie ma ich uczucia, doznania i granice.
Oczywiście prostytucja, jako zjawisko obecne w każdej warstwie społecznej, jest problemem bardzo złożonym i nie neguję, że istnieje klasa mężczyzn, których stać tylko na tyle… ale wśród moich klientów to zdecydowana mniejszość.
Moi klienci to najczęściej mężczyźni spragnieni miłego towarzystwa. Chcą seksu lub rozmowy, albo jednego i drugiego. Często chcą także czułości, bliskości i akceptacji. To nie są jacyś zboczeńcy wyskakujący zza krzaka tylko zwyczajni faceci, którzy rozumieją, że przychodzą do żywej dziewczyny.
Zdarzają się faceci całkowicie nieporadni (a ja nie jestem jeszcze na tyle doświadczona, by dyskretnie nauczyć ich, jak sprawiać dziewczynie przyjemność), ale część z nich to zmysłowi, czuli kochankowie, których nawet bardzo wybredna kobieta nie wygoniłaby z łóżka.
Większość plasuje się gdzieś pomiędzy – to po prostu zwyczajni ludzie, którzy chcą, żeby w łóżku było przyjemnie. I poprzez „przyjemnie” rozumieją „przyjemnie dla obu stron”. Wkładają energię w pocałunki i pieszczoty, stymulują łechtaczkę… mój ulubiony przyszedł na masaż, a w trakcie zamienił się ze mną miejscami.
Oni chcą dawać.
Oni chcą patrzeć na wijącą się z rozkoszy kobietę.
Oni chcą sprawdzić się w łóżku.
Oni chcą być dla mnie kimś.
TO jest satysfakcjonujące dla mężczyzny i po to – między innymi – przychodzą do agencji. Od efektywnej stymulacji penisa mają rękę.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

3 komentarze

  1. Zdzisław Śmietana

    Oczywista rzecz. Seks to wymiana przyjemności. Obu stronom ma być dobrze.

    Odpowiedz
      • Zdzisław Śmietana

        Bo seks i zaspokojenie ego to dwie różne sprawy. W seksie przyjemność jest dobrem wspólnym, którym się dzielisz. W zaspokojeniu ego liczy się tylko bycie zaspokojonym samemu. Ego nie jest racjonalne i negocjuje się z nim jak z małym dzieckiem. Potrzeba wyczucia, wprawy i zrozumienia. Biorąc pod uwagę, że ludzie łączą te dwie rzeczy – seks i ego, powstaje problematyczna mieszanka wybuchowa.

        Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *