„Bonusy” do ogarnięcia

wrz 28, 2021 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

* Zmiana postrzegania ciała. Nielubiane lokum zamieniło się w przedmiot do wynajęcia, którego atrakcyjność stanowi o wysokości moich dochodów. I który ma być kompatybilny z moją marką i oczekiwaniami docelowych klientów. Z początku czułam się sexy, z czasem włączyło mi się bardzo krytyczne podejście i nieustanna analiza: czy wszystko jest idealnie i dlaczego nie.

* Zmiana postrzegania seksu. Coś robionego dla frajdy i z poczucia bliskości zamieniło się w usługę. Jako pierwsze umarły fantazje seksualne, potem pożądanie spontaniczne, a wreszcie – libido. Oraz swobodna komunikacja swoich potrzeb, bo przecież moje potrzeby są mniej ważne niż potrzeby mężczyzny. Za to pojawiło się przekonanie, że muszę być wyjątkową kochanką, żeby zasłużyć na męską uwagę.

* Zmiana postrzegania relacji międzyludzkich. Co jest na sprzedaż, a co jest prawdziwe oraz bezcenne? Czy istnieje szczera miłość? Czy jedyną ochroną przed zdradą (doświadczyłam jej wieki temu w długoletnim mono-związku i potem już żadnego nie miałam) jest zgoda na otwarty związek? Jak wygląda współczesny trwały związek damsko-męski i czy różni się czymś od romansu?

* Zmiana postrzegania pieniędzy. Najpierw: to ja mam tyle się męczyć, żeby mieć z tego kilkadziesiąt złotych?! Dżizas, to może jednak sprzedaż seksu nie była taka zła…? Potem: duże kwoty to tylko z seksu. Co jest nieprawdą.

* Autentyczność. Która ja to prawdziwa ja? Czy ta nudna domatorka oddająca seryjnie książki, żeby zrobić miejsce na nowe, czy może wyuzdana seksbomba z niewinną twarzą i klasycznym makijażem? Jak widzę świat? Co jest dla mnie ważne? Rzeczy opowiadane klientom przez lata czy to, co mówię i robię po pracy?

* Wartości. Czy naprawdę ważne jest dla mnie seksualne wyzwolenie? Czym jest moja intymność w świecie, w którym to, co tradycyjnie rozumiemy jako intymność, wystawiam na sprzedaż? Czy szanuję związki moich klientów i dlaczego odcinam się mentalnie od uczestniczenia w jakimś w trójkącie, skoro jestem typową kochanką, tylko za pieniądze? Czy angażowanie się w tysiąc kontaktów wzmacnia mój rozwój duchowy czy może rozmieniam duszę na drobne?

* Mężczyźni. Czy naprawdę wszyscy są niewolnikami swojego pożądania? Czy ich potrzeby seksualne są ważniejsze niż zobowiązania względem rodziny? Czy świat tak naprawdę wygląda i trzeba się na to zgadzać?

* Mapa wspomnień. Mam świetną orientację w przestrzeni miejskiej i dobrą pamięć do miejsc, w których byłam – oraz pamiętam, co tam robiłam i jak się wtedy czułam. Cała Warszawa jest pełna mentalnych pinezek z podpisami, co się tutaj wydarzyło. Mogę nie pamiętać twarzy klienta ani podanego imienia, ale wiem, że spotkaliśmy się właśnie w tym hotelu i opowiadał mi historyjkę o tym i o tym (jest też wariant negatywny), a zjeść poszliśmy tam za rogiem. Przejeżdżam obok i to mi się odtwarza w głowie. W najlepszym razie jest to rozpraszające.

* Stygmatyzacja. To akurat nie wymaga rozwinięcia.

***

Aktualnie:

Mam nadwagę aka krągłości oraz nieogolone łydki i zazwyczaj w ogóle mnie to nie rusza. Gdy widzę swoje ciało w lustrze, to zauważam je jako obłą, harmonijną całość, a nie serię wad. Lubię wyglądać ładnie, ale wiem, że nie muszę i nie stanowi to o mojej wartości – mój chłopak kocha mnie tak samo mocno, kiedy jestem zasmarkana, zapuchnięta i z tłustymi włosami oraz domagam się czekolady na pociechę.

Seks jest znowu super i czasami nawet mam na niego ochotę sama z siebie. Nie muszę się do niego golić, stroić i malować – mogłabym, ale do dobrego seksu wystarczy przecież prysznic.

Mój chłopak zna moje potrzeby i oboje wiemy, że są równorzędne. Nie muszę go zaskakiwać kolejnymi akcesoriami i pomysłami, żeby mnie nie zostawił.

Jestem w stałym monogamicznym związku z człowiekiem, który nie popiera otwartych związków (namawiałam) oraz ocenia zdradę jako niemoralną. Nasza relacja zdecydowanie nie wygląda jak romans, jesteśmy rodziną 2+2 (my i zwierzyniec) i we wszystkim się wspieramy.

Naprawdę duże pieniądze i autentyczność wciąż są wyzwaniami, ale postawiłam na nudną domatorkę, która ma za dużo książek. Ale trochę brakuje mi sushi minimum raz w miesiącu.

Wróciłam do tradycyjnego rozumienia intymności i nie bawi mnie wyzwolenie dla samego wyzwolenia. Nie mam ochoty na rolę kochanki z drugiego planu (także za pieniądze), uważam ją za nieatrakcyjną i pomniejszającą moją wartość. Wolę być najważniejsza oraz jedyna na świecie.

Mój chłopak doskonale kontroluje swoje pożądanie i starannie rozdziela fantazje od rzeczywistości. I zawsze wybiera rzeczywistość. Czyli mnie.

Z mapy chyba wypadło kilka pinezek.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *