Znalazłam swój stary tekst, sprzed ładnych kilku lat:
***
„Ostatnia dyskusja z przyjacielem o moim tekście o dekryminalizacji uświadomiła mi po raz kolejny, że nie jestem typową przedstawicielką swojej branży.
Jestem całkiem dobrze wykształcona, pochodzę z inteligenckiej rodziny, przeszłam ostry trening świadomości swoich praw i odebrałam przyzwoitą edukację seksualną, otaczają mnie kulturalni ludzie. Jestem też w miarę atrakcyjna i naprawdę lubię seks oraz jestem z pokolenia, które biegle posługuje się komputerem i mediami społecznościowymi. Znam też angielski. W przyszłości będę prowadzić biznes albo pracować na rzecz jednej z moich koleżanek [przypis: chodziło o osobę z docelowego zawodu].
To takie osoby jak ja będą kiedyś stanowić o przyszłości pracy seksualnej, bo to my umiemy się wypowiadać dla mediów, to nami kieruje chęć zmiany świata, to my będziemy mieć narzędzia zmiany. Będziemy się kontaktować z podobnymi sobie jednostkami i zapewniać się o słuszności naszych przekonań. (…) [cały tekst tutaj]
***
Mówcie mi: wieszczu. Środowisko wokół SWP (z moim niestety udziałem) zrobiło ruch na rzecz seksworkerek, który ma totalnie w dupie wszystkie kobiety, które nie uważają tego zajęcia za pracę – są wykluczone nie tylko na rynku pracy, ale także w swojej społeczności.
I nie, robienie outreachu to nie jest pamiętanie o nich, ale o tym było wczoraj.

0 komentarzy