W swojej pracy uwielbiam to, że mam kontakty seksualne z bardzo różnymi mężczyznami. Każdy z nich ma własną seksualną osobowość i nawet jeśli przebieg spotkania wpisuje się w jakiś schemat (kilka pocałunków – szybkie pieszczoty ciała – koncentracja na łechtaczce – robienie loda – stosunek – wytrysk), to mężczyźni są po prostu inni. Wyglądają inaczej, smakują inaczej, co innego wysuwa się u nich na plan pierwszy. Bywają altruistyczni, romantyczni, egoistyczni, zachłanni, spokojni, ostrzy, wulgarni, delikatni… Do wyboru, do koloru. U niemal każdego mogę znaleźć coś, co lubię. Razem sprawiają, że moje życie seksualne jest barwne i całkiem udane (choć cały czas myślę, że zaniedbuję własne potrzeby i przy niektórych spośród moich kochanków mogłabym być bardziej wymagająca).
O ile jeszcze trzy lata temu w zupełności wystarczał mi jeden kochanek i różnorodny seks z nim i nikim innym, o tyle teraz wydaje mi się, że w przyszłości czułabym się ograniczona, gdybym miała nagle stać się w pełni monogamiczna. Jeden mężczyzna do końca życia…? Obawiam się, że cała moja miłość oraz nasze zamiłowanie do eksperymentów nie wystarczyłyby. To trochę tak, jakbym miała od tej pory jeść tylko potrawy ziemniaczane. Frytki, placki, puree, sałatki z ziemniakami itd. – do wyboru, do koloru, o ile podstawą dania byłyby ziemniaki. Brrrr! Albo jakbym miała do końca życia słuchać piosenek tylko jednego wykonawcy.
Absolutnie nie dziwi mnie, że tak wielu mężczyznom nie wystarcza żona i potrzebują zaliczać kolejne panny, że szukają stymulacji, że oglądają filmy… Nie dziwi mnie też, że tyle par swinguje. Upchnąć raz wyzwoloną seksualność w ciasne ramy „wierności małżeńskiej”? Au. Auuu.
Nie, serio, ja bym tak już nie umiała. Wyłączność seksualna nie jest dla mnie wartością. I szczerze współczuję tym, którzy to wiedzą, ale czują zmuszeni udawać, że jest inaczej. Ja nie będę. Stawiam na szczerość i otwartość. I wolność. I brak rutyny, bo rutyna zabija.
Mój partner usłyszał ode mnie, że mu ufam i że spokojnie może realizować swoje potrzeby jak tylko chce. Nic nie odpowiedział. Dalej nic na ten temat nie mówi. Ale jakiś czas temu też dał mi zielone światło w realizacji seksualności poza pracą. Nie żebym korzystała… ale mój ulubiony kochanek płaci za spotkania. Co będzie, kiedy zakończę pracę w tej branży? Pewnie jakaś forma otwartego związku – inaczej tego naprawdę nie widzę.

I słusznie. Monogamia jest szkodliwa dla ludzi. Powie Ci to każdy socjolog czy psycholog społeczny. To teraz wytłumacz to społeczeństwu, a zwłaszcza kobietom, że wszyscy powinni się ruchać ile mają siłę i ochotę, z kim mają ochotę i kiedy mają ochotę, bo te wszystkie ograniczenia tylko powodują choroby i frustracje.
Aha, a każdy lekarz powie, że prezerwatywy to dobro i należy je stosować.
Podziwiam wiarę w niezależność od światopoglądu.
Jak wszędzie, są wyjątki od reguły. Fakt, że monogamia jest szkodliwa to zasada, nie wyjątek.