…a właściwie SWERF-em.

To anglojęzyczny skrót od Sex Workers Exclusionary Radical Feminist. Czyli określenie tych pseudo-feministek, które nieodmiennie doprowadzają mnie do szału swoim zaangażowaniem w poniżanie pracownic seksualnych (zawsze tylko kobiet) i/lub ich klientów, kryminalizowanie usług seksualnych (model szwedzki, ghrr, agrrr) i ich zwalczanie.
SWERF-y działąją imię walki z patriarchatem, dziecięcą prostytucją i handlem ludźmi oraz w imię źle pojmowanego szacunku do siebie, którego nam podobno brakuje. Rozpowszechniają też szkodliwe mity na temat naszej pracy, którymi karmią się od innych SWERF-ów.
SWERF-y nie rozumieją hasła „nic o nas bez nas”, nie w naszym kontekście. Przeciwnie, SWERF-y bardzo chętnie występują w imieniu „kobiet uciśnionych”, mówiąc zupełnie nie to, co chcielibyśmy (przypominam, że nie tylko kobiety pracują w tej branży), żeby było powiedziane w naszej sprawie oraz opowiadając się za rozwiązaniami sprzecznymi z tym, czego sobie życzymy.
Miną dekady, zanim SWERF-y wyginą, tym bardziej, że ich głodne teksty i aktywne wykluczanie nas z głównego nurtu feminizmu walnie przyczyniają się do opresji, której i tak doznajemy. Trudno zabrać głos w swojej sprawie, kiedy wiesz/wierzysz, że jesteś jedyną osobą w pokoju, która uważa tak jak ty, a jeśli się ujawnisz jako osoba mówiąca z własnego doświadczenia, to wcale nie uczyni cię to ekspertem, a wręcz przeciwnie: zepchnie cię na margines.
NIE CIERPIĘ SWERF-ów. Rozumiem, że często są z nimi z niewiedzy, z wyrastania w społeczności skrajnie negatywnie podchodzącej do ludzi wyzwolonych seksualnie („ty dziwko!”), ale postrzegam tak myślące osoby jak zagrożenie. Kilka razy dyskutowałam anonimowo z nawiedzonymi fanatyczkami i za każdym razem było to bardzo ciężkie przeżycie. I tylko dwa razy w życiu w grupie ludzi czułam się na tyle pewnie, by jawnie mówić/wspominać o swoich doświadczeniach.
Ja się SWERF-ów po prostu BOJĘ. Znacznie bardziej niż spotkania z zupełnie nieznanym klientem. On nie ma za sobą stygmatyzującej mnie ideologii i mogę domniemać, że jest mi życzliwy.
Gdyby tak SWERF-y zamienić magicznie w nasze sojuszniczki i sojuszników, to świat byłby bez porównania piękniejszy…
Więcej (i łagodniej) tu: http://www.nakedtruth.ca/2015/04/what-is-swerf.html
I jeszcze to: