Dekryminalizacja uczyniłaby rechot Leppera stwierdzeniem faktu

paź 1, 2021 | Najlepsze, Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Wbrew argumentom większości przeciwników dekryminalizacji pracy seksualnej, aktywistom „sex work is work” nie chodzi tylko o dekryminalizację trzecich stron, czyli kiedy alfons staje się legalnym biznesmenem.

Chodzi także o prawa pracownicze. O związki zawodowe, urlopy, emeryturę, ubezpieczenie zdrowotne z tytułu wykonywanej pracy.

ALE.

Prawa pracownicze wiązałyby się z tym, że usługa seksualna byłaby przedmiotem prawnie wiążącej umowy. Teraz nie jest – właśnie dlatego nie jest opodatkowana.

Oznaczałoby to, że klient przychodziłby do usługodawczyni na coś równie legalnego jak „strzyżenie, farbowanie i modelowanie”. Tylko że byłby to seks oralny bez prezerwatywy, klasyczny w prezerwatywie i amatorski masażyk. Wybierałby panią Olę, która ma w ofercie to wszystko…

I pozamiatane. Pani Ola musiałaby wyświadczyć dane usługi.

Nie ma, że pani Oli coś się nie spodobało w zachowaniu klienta, więc profilaktycznie sięgnęła po gaz, wygoniła klienta zaraz po prysznicu, a pieniądze zachowała dla siebie. (Zachowanie pieniędzy dla siebie = problemy prawne, bodaj z tytułu oszustwa).

Nie ma, że to nie zostało spisane. Jak idę do fryzjera na strzyżenie, to też nie podpisuję umowy na piśmie. Zapisuję się, wchodzę, siadam na fotelu, dostaję strzyżenie, płacę.

Jak coś mi się nie podoba – mogę reklamować. Kiedyś dostałam poprawki w gratisie. U innej fryzjerki.

Jeśli usłyszałabym, że coś we mnie się nie podoba ludziom z salonu i nie zostanę obsłużona, mogłabym zgłosić sprawę dalej. Albo zażądać rozmowy z właścicielką salonu i posłużyć się magicznym hasłem „UOKiK”. Większość przedsiębiorców B2C bardzo się tego boi i idzie klientom na rękę.

Przełożenie tych zasad na usługi seksualne byłoby bolesne. Ale usługa to usługa, praca to praca. A dekryminalizacja przecież ma wprowadzić taką sytuację, że usługi seksualne byłyby traktowane jak każde inne, bez dodatkowych przepisów stosujących się tylko do sprzedaży seksu (to byłaby już legalizacja).

Obecne prawo obowiązujące w Polsce wcale nie jest takie głupie.

(Rechot Leppera z 2006: https://www.youtube.com/watch?v=nCgXGdHuaG)

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *