Zastanawia mnie czasem, czego niektórzy mężczyźni szukają – i chyba mam. Stereotypy mówią, że z usług prostytutek korzystają żonaci panowie, którym żona w podomce nie daje tego, czego oni chcą oraz typy, których nikt nie chciał. Ale co zrobić z przystojnym, inteligentnym i całkiem zamożnym singlem po trzydziestce? Przecież mógłby mieć każdą…
…ale może nie chce?
Może nie ma czasu na dziewczynę? Może stała partnerka nie pasuje mu do stylu życia, może żądałaby za dużo w zamian i nie tylko nie chciałaby się godzić na seks skoncentrowany na jego przyjemności, ale jeszcze oczekiwałaby jakiegoś chodzenia ze sobą, poznawania z rodzicami itd.?
Może nie ma ochoty szlajać się po klubach i wyrywać w ciemno dziewczyn na jeden raz? Nie każdy jest urodzonym podrywaczem i nie każdy ma na to czas. I trudniej znaleźć dziewczynę, która by lubiła to, co on. Przecież nie mają tego napisanego na t-shirtach.
A potrzeby seksualne nie znikają…
Więc może to jest takie proste: fajne spotkanie z atrakcyjną panną, która potem nie będzie wydzwaniać, nie zrobi sceny „myślałam, że mnie kochasz”, która nie krzywi się na myśl o fellatio.
Męskie podejście do seksu jest inne niż większości kobiet. Mężczyźni niekoniecznie chcą się od razu wiązać. A kobiet otwartych na seks-znajomości (które naprawdę do niczego nie prowadzą) wciąż jest mało.
W zasadzie moja rosnąca „baza stałych klientów” niewiele różni się od „miłych znajomości opartych na seksie”, jakie mają moje koleżanki. Tylko że ja mam tych znajomych trochę więcej – i mi płacą za to, że mam dla nich czas i stawiam ich potrzeby na pierwszym planie.
(A Szwecja na to: „Kryminaliści!”)

Masz to co wiele kobiet. One zwą siebie wyzwolonymi. Ty zaś jesteś obrandowana jako „dziwka” Jedyna różnica to te kilkaset złotych więcej po przygodzie seksualnej które dostajesz w gotówce zamiast w formie biletu do kina lub kolacji. To takie.. Śmieszne
To prawda, zabawne. Choć jet jeszcze jedna różnica: profesjonalne podejście, przejawiające się w koncentracji na kliencie i jego przyjemności oraz komforcie.
Różnica między mężczyznami i kobietami jest taka, że kobieta na początku znajomości myśli o tym jak faceta sobie przywłaszczyć. Dziecko, ślub, przynajmniej relacja monogamiczna, w której będzie najważniejsza, ale dziecko wkrótce potem. Kobiet, które lubią się ruchać, które robią w życiu to co lubią, które są szczęśliwe, jest mniej niż dziwek, które lubią swoją pracę. Ot cały paradoks. A jak się jest inteligentnym, majętnym i przystojnym facetem, to serio nikt nie ma ochoty na takie fazy. A skoro kobieta nie ma nic ciekawego do zaoferowania poza swoimi fochami, to trudno żyć w celibacie z powodu braku ciekawych i odważnych kobiet.