Gorzej niż myślałam

kwi 10, 2017 | Praca seksualna od środka | 4 Komentarze

Zdawało mi się w zeszłym miesiącu, że moje trudności finansowe to coś przejściowego i nie ma się czym stresować, bo zaraz się odbiję. Nawet cieszyłam się, że tak spokojnie do tego podchodzę.

Okazuje się, że zlekceważyłam problem i teraz mam poważny kłopot, bo w tym miesiącu powinnam zarobić absolutnie nierealną kwotę, żeby wyjść na swoje. W efekcie siedzę od kilku dni w arkuszu Excela, gdzie mam spisany swój dwuletni plan finansowy i bawię się cyferkami tak, żeby wreszcie zaczęły się zgadzać. Mój przyjaciel finansista kontroluje, bym nie popadła przy tym w „kreatywną księgowość”, czyli nie odpłynęła gdzieś w kierunku Księżyca.

Na szczęście mam dobre wsparcie w przyjaciołach, a także życzliwych ludzi wokół siebie, więc wygląda na to, że nie ma dramatu – tylko ostra harówa, kontakty z innymi i zaplanowane płatności ratalne. Oraz trzymanie ręki na pulsie (czyli działanie inaczej niż w zeszłym miesiącu).

W związku z czym jak spędziłam niedzielne popołudnie i wieczór? Otóż siedziałam w domu i się uczyłam oraz pielęgnowałam ciało. Z soboty na niedzielę miałam intensywną nockę, a potem prawie nikt nie dzwonił (pochmurna i zimna Niedziela Palmowa, czego oczekiwać?), więc świadomie poświęciłam dzień czynnościom niezarobkowym.

Bardzo chciałabym Wam opowiedzieć, co mnie spotkało podczas ostatniego spotkania, ale niestety ta niesamowita przygoda była bardzo związana z wyjątkowością zainteresowań i drogi zawodowej mojego klienta, tak więc dyskrecja… Mogę tylko powiedzieć, że przeżyłam dużo wrażeń i spędziłam przesympatycznie czas, a teraz mam nadzieję, że wkrótce zobaczymy się ponownie. Poznany wczoraj mężczyzna jest z tych niezwykle fajnych ludzi, z którymi zetknąć mnie mogła jedynie moja praca. Gdyby nie ona, nigdy byśmy się nie spotkali. Ach. Znowu jestem cała podjarana spotkaniem, choć było całkowicie inne niż to, o którym wspominałam na blogu kilka dni temu.

Postanowiłam niedawno wpłynąć na nieznane od strony zawodowej wody i zaoferować usługi, których do tej pory nie miałam w ofercie. Nowe ogłoszenie, nowe akcesoria (to znaczy stare, z szuflady; musiałam odkurzyć niektóre zabawki, a kilku w ogóle nie pamiętałam) i zupełnie nowa grupa klientów. Jest dziwnie, bo muszę ich odsiewać. Autentycznie, pisze do mnie napalony klient i to ja mu muszę wyjaśnić, że przykro mi, ale u mnie nie dostanie tego, co chce, bo pracuję w zupełnie innym stylu. Ta sytuacja jest nagminna, więc chwilowo nie jestem usatysfakcjonowana wynikiem eksperymentu. Może z czasem jakoś się to ułoży.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

4 komentarze

  1. Libertyn

    Obyś jak najszybciej się finansowo odbiła. I hmm, czyżby BDSM?

    Odpowiedz
      • natasha devilish

        Czy bralas lekcje z BDSM u kogos?:)

        Odpowiedz
        • Święta Ladacznica

          Tak, byłam na kilku warsztatach. Chętnie poszłabym na więcej oraz poterminowała u bardziej doświadczonych koleżanek (choć to ostatnie jest nielegalne w Polsce). Ale większość rzeczy, które mam w ofercie, znam ze swojego prywatnego życia erotycznego.

          Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *