Jedna z koleżanek postanawia odejść

lut 28, 2015 | Praca seksualna od środka | 5 Komentarze

Ładna, szczupła dziewczyna. Blond włosy, niebieskie oczy. W typie wielu mężczyzn. Wygadana, bystra z dystansem do pracy.
Ofertę ma standardową, nie bierze za godzinę zbyt dużo.
Nie zarabia zbyt dużo za godzinę i nie ma zbyt wielu klientów w ciągu dnia. Bo w branży kryzysik, a ona udaje przed najbliższymi, że ma inną pracę. Przychodzi na 10, wychodzi o 18. Nie bierze wyjazdów.
Prostytucja nie jest jej pasją, lubi jak klient szybko dojdzie i standardowa godzinka trwa najwyżej dwa kwadranse. Przyszła tutaj wyłącznie z powodu dochodów.
Zarobki ją rozczarowały. Zarabia tyle, ile mogłaby zarobić w sklepie odzieżowym w galerii. Jako kelnerka prawdopodobnie zarabiałaby więcej, bo w restauracjach klienci chętniej dają napiwki.
„Łatwa praca, wysokie dochody”.
Czasami jednak tylko czterocyfrowe. Z jedynką z przodu.
Nie warto.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

5 komentarzy

  1. Libertyn

    Wydaje mi się ze do Twojej branży po prostu trzeba mieć powołanie. Sama chęć zarobku nie wystarczy. Zresztą z takim podejściem to w wielu branżach można liczyć na niewiele. Klienci (przynajmniej ja) lubią widzieć entuzjazm, nieważne czy dzwoni do nas telemarketer, chodzi o kasjerkę, sprzedawczynię w CCC czy informatora turystycznego albo przewodnika. Nastawienie zmienia wiele bo oddziałuje na całą osobę,

    Odpowiedz
    • Blogująca Escort Girl

      Mmm, bez satysfakcji z kontaktu z klientem ani rusz. To nie jest praca, w której należy po prostu wykonać swoje obowiązki. Musi być to coś ekstra, ten błysk w oku, zapał, ochota.
      Sama staram się nie spotykać wtedy, kiedy nie mam ochoty albo padam z nóg, bo to po prostu widać.

      Odpowiedz
      • Libertyn

        A tak z ciekawości. Miewacie w branży rozmowy kwalifikacyjne?

        Odpowiedz
        • Blogująca Escort Girl

          Tak, w obydwu agencjach, w których pracowałam, najpierw miałam rozmowę z menedżerką. Obejrzały mnie sobie, dopytały o doświadczenie, opowiedziały o agencji. Koniec końców zaakceptowałyśmy się wzajemnie. Miałam też trzecią rozmowę (chronologicznie pierwszą), gdzie nie było chemii i pan się do mnie nie odezwał, a mnie ulżyło.
          Ale to nie jest standard, w trakcie poszukiwań agencji nr 2 zadzwoniłam do jednego znanego miejsca przy pl. Konstytucji i usłyszałam, żebym po prostu przyszła „zobaczyć” (czyt. popracować). To znane miejsce z dużą rotacją i bardzo niskimi stawkami. Najwyraźniej dbają tam tylko o ruch, a kto przychodzi i ile pracuje – to już bez znaczenia.

          Odpowiedz
          • Libertyn

            Taki branżowy sweatshop. Ilość a nie jakość. Niestety ale takie miejsca to raczej norma niż wyjątek i to w wielu branżach. Niskie stawki mają swoje plusy ale nie w wypadku świadczenia usług bo w ich przypadku zaczyna występować obniżona motywacja a co za tym idzie cierpi jakość

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *