Moment, w którym uświadamiasz sobie, że mężczyzna jest gotowy zapłacić nawet kilkaset złotych za możliwość spędzenia z tobą miłego wieczoru i pójście z tobą do łóżka, wart jest zapamiętania.
Moment, w którym widzisz inne dziewczyny, takie, po których byś się nigdy nie spodziewała, że w tej branży są w stanie cokolwiek wyciągnąć, zarabiające na równi z tobą, jest tym bardziej wart zapamiętania.
Wiele, wiele dziewcząt i kobiet (a także mężczyzn!) hoduje sobie niepotrzebne nikomu, głupie kompleksy. A to wydaje im się, że są paskudne przez nazbyt długi nos, a to myślą, że każdy zauważa ich koniowate zęby, a to koncentrują się przesadnie na rozdwajających się końcówkach włosów…
Tak jakby ktokolwiek inny o to dbał!
W rzeczywistości liczy się ogólne wrażenie lub jakiś detal, do którego dany mężczyzna (lub dana kobieta) przywiązuje szczególną uwagę. Tylko ty jesteś skłonna badać siebie pod lupą w poszukiwaniu niedoskonałości, na której mogłabyś skupić swoją uwagę – facet o to nie dba!
Nauczyłam się, że większość heteroseksualnych mężczyzn jest ślepa na detale. Wystarczy, że założę dla nich coś, co od biedy gotowe jest uchodzić za seksowną bieliznę, a co może być niedopasowane, rozmiar za duże lub za małe, odstające z boku… i oni się tym zachwycą.
Jeżeli wiesz, że mężczyzna szaleje za konkretnym krojem majtek i założysz je specjalnie dla niego, to pewnie będzie tak zachwycony, że nigdy nie zauważy tych kilku krostek na pupie, tuż obok koronki. A jeśli jeszcze powiesz „to dla ciebie, kochanie” i dasz mu buziaka, to twój mężczyzna odleci z rozkoszy…
Miej w sobie „to Coś”. Zamiast skupiać się na niedostatkach urody (któż ich nie ma?), odnajdź je, rozpoznaj i wyciśnij jak cytrynę, do ostatniej kropli. Dla swojego mężczyzny nie musisz być doskonała – zamiast tego bądź doskonale świadoma tego, że możesz mu się podobać.
Mężczyźni płacą duże kwoty kobietom, które się wysoko cenią i są dla nich miłe. Ot i cały sekret.

Moja ex miała kompleksy. To głównie przez te kompleksy jest moją ex. Z racji że mam w sobie coś z automatu zero jedynkowego to próbowałem ją albo wyleczyć z kompleksu poprzez komplementy (atak i zarzucanie że oszukuje) albo poprzez usuniecie przyczyny (miała kompleks odnośnie swej figury więc zaproponowałem wspólne bieganie i chodzenie na siłownie,oczywiście zarzuty o brak akceptacji)
Na Twoim miejscu robiłabym dokładnie to samo 😀 Coś we mnie nie toleruje kompleksów, nie umiałabym być z kimś, kto ma problem (właściwie Problem, z wielkiej litery), nic z nim nie robi i oczekuje, że będę mieć ten problem razem z nim, w pakiecie. Co innego jak partner się rozwija, walczy, zmienia, działa…
Znałam kiedyś człowieka, który chciał być w związku działającym na zasadzie „kocham cię tak bardzo, że jestem z tobą pomimo tego, że masz X”. Osoba ta poszła w końcu na psychoterapię – X nadal jest problemem (tzn. człowiek nadal ma tę cechę), ale już nie przeszkodą na drodze do szczęścia.
Taa. Poczucie własnej wartości, lubienie siebie, szczerość i brak egoizmu. Banały, a potem się dziwić, że brzydkie kobiety też się podobają…