Nie widzisz przywilejów, które masz

gru 14, 2025 | Społeczeństwo, kultura i zmiany | 0 komentarzy

Przeglądając ostatnio Instagrama, znalazłam historię seksworkerki utrzymaną w nurcie „od pucybuta do milionera”: najpierw bieda, przemoc i długi, a potem sprawczość, dobre dochody, stabilność finansowa, fejm i – rzecz jasna – aktywizm. Praca seksualna okazała się trampoliną do sprawczości i zmiany swojego życia. Puenta historii: radykalne feministki nie mają prawa mówić, że ta seksworkerka jest uprzywilejowana, bo w jej historii są bieda itd.

Cóż, ludzie nauczyli się myśleć, że jeśli ich biografia zawiera trudne elementy, to nie są uprzywilejowani. Nieważne, że ich życie się diametralnie zmieniło.

Dlatego przyjrzyjmy się innej historyjce, trochę starszej, bo z przełomu XIX i XX wieku. Gość dorastał w biedzie na peryferiach Imperium Rosyjskiego, miał blizny po ospie, w wypadku zmiażdżono mu rękę, a ojciec regularnie go bił. Niepełnosprawna i oszpecona ofiara przemocy domowej z doświadczeniem ubóstwa. Wychowana poza rosyjskim centrum kulturowym, z silnym akcentem, innym zapleczem symbolicznym i inną pozycją startową niż etniczni Rosjanie z Petersburga czy Moskwy. Nie mamy prawa mówić o przywilejach, prawda?

Tylko że gość zaangażował się w aktywizm i całkiem dobrze poradził sobie wśród ludzi podzielających jego ideały. Przeszedł do historii jako Stalin.

*

Pierwszy problem z przywilejami jest taki, że jeśli je mamy, to ich nie widzimy, nie doceniamy i dziwimy się, kiedy ktoś nam je wskaże. Na przykład ja widzę w lustrze kobietę, ale inna kobieta zobaczy czarną kobietę. Wiem to jako fakt, ale dla mnie mój kolor skóry jest przezroczysty i nie umiem sobie tak do końca wyobrazić, jak bardzo zmienia się postrzeganie siebie w świecie, kiedy nie jesteś biała.

Drugi problem z przywilejami jest taki, że tworzą skomplikowany, dynamiczny system. Możesz zacząć życie w biedzie i przemocy i wejść w dorosłość z ciężkim bagażem traum oraz chorobą psychiczną, ale równocześnie mieć środki, które pozwolą Ci to przezwyciężyć. Takie środki, których nie mają inne osoby startujące z (pozornie) tego samego punktu. W pewnych aspektach jesteś nieuprzywilejowana, ale w innych tak – na przykład jesteś bardzo bystra lub bardzo ładna. I w momencie, w którym zaczynasz sobie radzić, pojawiają się nowe przywileje.

W pracy seksualnej takie przywileje to na przykład:

  • umiejętność stawiania granic klientom, dzięki czemu przekraczają je daleko rzadziej niż z innymi pracownicami,
  • praca w bezpiecznym środowisku (np. szanująca pracownice agencja vs. ulica i przemocowy alfons),
  • zdolność do przyciągania klientów z tej wyższej półki, w której okazuje się pracownicom seksualnym szacunek, więc w pracy jest przeważnie miło i dostatnio,
  • możliwość pracy na takich stawkach i z takim obłożeniem, że nie ma się dylematu „odrzucić klienta czy iść spać bez kolacji i martwić się o rachunki”,
  • zasoby psychiczne i mentalne umożliwiające utrzymanie się z pracy na własny rachunek, dzięki czemu nie jest się zależną od łaski i niełaski jakiegoś sutenera (nie każdy ma w sobie tyle sprawczości),
  • nierobienie dla pieniędzy tego, czego sie nienawidzi vs. konieczność zmuszania się do seksu analnego, bo z podstawowych stawek ma się za mało, żeby godnie żyć.

To są przywileje, które najczęściej mają młode, sprytne, wykształcone, powszechnie uważane za atrakcyjne białe cispłciowe kobiety bez uzależnień, urodzone w kraju, w którym pracują i w klasie, w której zdobyły wystarczające kompetencje społeczne, by nie odstręczać dobrych i najlepszych klientów. System sprawia, że jest im najłatwiej wybić się w branży i nie dać poważnie skrzywdzić.

Oczywiście, te realia mogą sobie wypracować również osoby, które nie do końca pasują do tego opisu, ale im bardziej od niego odbiegasz, im słabsze karty dostałaś, tym robi się ciężej. Równocześnie, jeśli którąś z cech bijesz innych na głowę (jak ja inteligencją i dostępem do wiedzy, jak efektywnie prowadzić swój biznes), to pod tym względem masz łatwiej.

Są jeszcze inne przywileje warte poruszenia:

  • dostęp do form pomocy, takich jak streetworkerzy, opieka zdrowotna, anonimowe badania, pomoc psychologiczna i prawna,
  • sieć wsparcia, choćby bliska osoba upewniająca się, że nic ci się nie stało podczas pracy albo bardziej doświadczone koleżanki z branży,
  • możliwość mówienia głośno o swoim doświadczeniu pracy seksualnej, wynikająca zarówno z umiejętności opisywania go publicznie, jak i uznawania tego głosu za wartościowy przez większe podmioty (jak aktywistki czy media).

Kiedy radykalne feministki mówią, że jesteś uprzywilejowaną pracownicą seksualną, to nie mają na myśli, że urodziłaś się w bogatej i kochającej rodzinie, nie doświadczyłaś żadnego nieszczęścia i karmiono cię kawiorem, a pracę seksualną wybrałaś dla kaprysu. Wiedzą, że zdecydowana większość dobrowolnych pracownic seksualnych doświadczyła jakichś poważnych trudności i dlatego wybrały taką pracę.

Ale jest gigantyczna różnica między panią z historią pasującą do narracji „od pucybuta do milionera” (o „sex work is work” nie wspominając) a pięćdziesięcioparoletnią pracownicą agencji, która

  • z roku na rok zarabia coraz mniej,
  • opłaci w tym miesiącu czynsz tylko wtedy, jeśli przyjmie każdego zainteresowanego klienta i równocześnie znajdzie dostatecznie dużo chętnych na znienawidzony seks analny za dopłatą,
  • tego, co robi, nie uważa za żadną pracę tylko za grzech, więc ani nie powie o swoim doświadczeniu głośno, ani też nie dostanie platformy od ludzi, których „sprawie” by zaszkodziła.

Mam na myśli konkretną panią, moją koleżankę z agencji. Tej agencji, w której miałam najwyższe stawki i z której – po nauczeniu się fachu – bez trudu odeszłam, żeby pracować w lepszych warunkach, bo te lepsze warunki były dla mnie dostępne.

Moje przywileje zawodowe były banalne. Byłam szczupła i młoda, mówiłam biegle po polsku i nieźle po angielsku, umiałam się zachować w różnych sytuacjach, potrafiłam odłożyć emocje na bok i zadbać o klientów, wychodziłam z inicjatywą i umiałam się zbuntować przeciwko warunkom urągającym miejscu pracy. Widzę je dobrze dopiero z perspektywy czasu. Wystarczyły, żeby przejść na wyższe stawki w korzystniejszym środowisku, a potem – zacząć dobrze zarabiać na własną rękę i mieć dużo czasu, żeby robić inne rzeczy.

Jak na przykład kształtowanie opinii publicznej poprzez umiejętne pisanie tego bloga.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *