Niezwykle intensywny trening

wrz 7, 2016 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Dzisiejszym odkryciem dnia jest:

When someone says sex work isn’t a real job because its practitioners 'have no skills’, what they are really saying is that they have zero imagination about the wonderful things that can happen between consenting adults in the bedroom. I feel sorry for their lovers…

 

Czyli, w wolnym przekładzie: Kiedy ktoś mówi, że praca seksualna nie jest prawdziwą pracą, ponieważ „nie wymaga żadnych umiejętności”, tak naprawdę mówi, że ma zerowe wyobrażenie o tym, jak cudowne rzeczy mogą zdarzyć się między zgadzającymi się na to dorosłymi w sypialni. Żal mi jego partnerów seksualnych…
Dla kontrastu czytałam wczoraj szereg artykułów o wypaleniu zawodowym i mam kilka luźnych refleksji na ten temat. Przede wszystkim rzuciła mi się w oczy praca z klientem jako potencjalnie bardzo zagrażająca (bo emocje, własne i klienta, którymi trzeba umieć zarządzać). Przeczytałam znaną prawdę, że wypalenie zawodowe najczęściej występuje w zawodach, które wymagają „dzielenia się z klientami swoimi zasobami energetyczno-emocjonalnymi” (ładnie ujęte). Autorka wskazała tu psychologów, pedagogów, lekarzy, nauczycieli i pielęgniarki. Ja dodałabym sex workerów.
Zestawcie teraz jedno z drugim. Praca nie wymaga umiejętności? A jednak zmusza do dzielenia się swoimi zasobami – to jest skill. Chyba że klienta zdepersonalizuję, potraktuję go jak przedmiot, zdystansuję się na maksa i odwalę chałturę – ale to też niezdrowe, bo zmienia siebie samą w lalkę z sex shopu, a więc kolejny przedmiot, pracy zaś odbiera poczucie sensu i empowerment (kolejne przesłanki do wypalenia).
Czyli dzielę się z klientem. Angażuję w relację z nim na czas spotkania, a czasami i na dłużej. Słucham go uważnie, przeżywam jego historię (co czasem ma wymiar terapeutyczny). Spędzam z nim czas, jak gdyby był kolejnym znajomym. Włączam go w swoje życie intymne i poznaję jego intymność – co wymaga ogromnej delikatności i głębokiego szacunku.
Wszystko to jest niezwykle intensywnym doświadczeniem, które łatwo sobie wyobrazić, jeśli pomyśli się o randce, o tym, jak bardzo jest pochłaniająca. A potem ja to muszę sobie jakoś zamknąć, muszę to ułożyć, bo w połowie przypadków już nigdy tego człowieka nie zobaczę; często też będzie tak, że nagle utnie sympatyczną znajomość i nigdy nie dowiem się, dlaczego.
Praca w seks biznesie to praca sobą-z-ludźmi, ale i na sobie. Jeśli chcę zmniejszyć ryzyko wypalenia, muszę umieć zarządzać swoimi emocjami oraz swoją energią życiową. Muszę umieć dbać i o klienta, i o siebie. Jemu dać rozkosz i niezapomniane przeżycia w sypialni (albo inną rzecz, której potrzebuje), sobie natomiast – równowagę. Co czasami bywa trudne. Ale powiem Wam, że ostatnie półtora roku było dla mnie doskonałym treningiem i wiele z tego, co przeczytałam w artykułach o unikaniu wypalenia, jest mi dobrze znane z praktyki.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *