Rekonesans telefoniczny i targowisko

lip 14, 2017 | Praca seksualna od środka | 2 Komentarze

Ależ wczoraj zarobiłam majątek…! Pojechałam grzecznie do „biura”, posprzątałam bałagan sprzed dni wolnych, zrobiłam makijaż, przyszykowałam sobie coś do picia i czekałam.

Telefon dzwonił, owszem. Nawet chętnie. Tylko co z tego, skoro wszyscy panowie dzwonili dopytać o rzeczy, których nie znaleźli w ogłoszeniu, a potem następowało „to ja się jeszcze odezwę”?

To zupełnie normalne, że większość ludzi woli dopytać o szczegóły danego produktu czy danej usługi zanim podejmie decyzję. Nie dziwi mnie też, że wielu ludziom przez gardło nie przechodzi jednoznaczna odmowa i wolą obiecać późniejszy kontakt niż mówić wprost, że coś im się nie spodobało.

Jednak kiedy jest się po stronie sprzedającej i przez cały dzień wzbogaciło się o całe 0 złotych, jest to trochę denerwujące.

Bywa gorzej. Czasami panowie rozłączają się bez słowa, kiedy usłyszą niesatysfakcjonującą ich odpowiedź.

– Masz strój pielęgniarki?
– Nie, niestety nie mam.
– Ping. Ping. Ping.

Dziś z kolei jest dzień targowania się. Ponieważ to piątek, mężczyźni są generalnie bardziej nastawieni na spotkanie i chyba nie mogę narzekać na zainteresowanie, bo dzień jest jeszcze młody, a ja mam już dwóch dość zdecydowanych panów, którzy jeszcze dadzą znać, ale równocześnie dostałam kilka naprawdę zabawnych propozycji cenowych. Oczywiście je odrzuciłam.

Co prawda jestem w potrzebie finansowej (i zapowiada się intensywne drugie pół miesiąca), ale nie zamierzam wchodzić w tryb „na bezrybiu i rak ryba” ani „każdy grosz się liczy”. Jeżeli ktoś oferuje mi spotkanie za 1/5 mojej stawki, to wolę nic nie zarobić w danej godzinie niż się ugiąć i puścić w eter sygnał, że ze mną można się w ten sposób dogadać. Zresztą relatywnie sporo panów używa argumentu „ja was znam, wy tylko tak piszecie w ogłoszeniach, a kiedy przychodzi do płacenia, zadowoli was 150 zł za trzy godziny spotkania”.

Cóż powiedzieć. Najwyraźniej wiele dziewczyn nie traktuje siebie i swoich usług poważnie. Bo nie wierzę w aż tak powszechną desperację. Przeważnie ludziom w tej branży wydaje się, że są zdesperowani, a tak naprawdę powodem ich ustępowania jest umniejszanie wartości siebie, swoich produktów czy usług. Przecież popyt jest, to nie branża, gdzie musimy sprzedawać usługę po kosztach.

***

Do porannej kawy miałam dzisiaj wywiad w Wyborczej z Anią, która podobno co miesiąc spłaca 20 000 zł długów swojego ojca, żeby jej rodzeństwo nie poszło do domu dziecka. Historia jest tak tragiczno-stereotypowa, że aż nieprawdopodobna. Dość powiedzieć, że Ania odmalowuje branżę tak, jak wyglądała w latach ’90, a stawka 700 zł w agencji na start jest, khm, niespotykana.

W ramach ciekawostki – pod tekstem jedna z komentatorek (równie sceptyczna) wspomina niedawny wywiad w „Newsweeku” z dziewczyną wydającą się zachwycać swoją pracą. Jak myślicie, o kogo może chodzić? 😉

***

PS. Ustawiłam dzisiaj łącznie cztery spotkania, jedno po drugim. Doszło do jednego. ARRR!

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

2 komentarze

  1. Libertyn

    Jeżeli ta Ania istnieje to robi niedźwiedzią przysługe rodzeństwu

    Odpowiedz
    • Święta Ladacznica

      Oraz innym seksworkerkom.
      Ale bardzo możliwe, że Ania jest postacią fikcyjną. Rozmawiamy, co zrobić w sprawie tego artykułu. Jak na razie poszedł komentarz z zaproszeniem czytających wywiad osób z branży do kontaktu poprzez sexwork.info.

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *