Pisałam ostatnio, że robię tylko to, co lubię. Czasami jednak ocieram się o pogranicze swoich możliwości.
Nie raz i nie dwa zdarzyć się może, że klient zażyczy sobie trójkątu. Co wtedy?
Nie uważam siebie za stuprocentową biseksualistkę, ponieważ nigdy w życiu nie związałabym się z drugą kobietą. Jednakże kilka miłych chwil w łóżku to zupełnie co innego…
Kilka razy zdarzył mi się trójkąt, w którym byłam aktywna wobec obydwu osób. Było przyjemnie. Szybko się zgrywałyśmy z drugą dziewczyną i trochę dawałyśmy sobie przyjemność, a trochę starałyśmy się spełniać fantazje mężczyzny o seksie dwóch kobiet (tak, to dwie zupełnie różne kwestie).
Ostatnio jednak miałam sytuację, w której koleżanka była tak jednoznacznie heteroseksualna, że nawet jej o nic nie pytałam. Skupiona na kliencie, całkowicie zdystansowana wobec mnie, chyba nawet lekko skrępowana moją obecnością.
Wyobraź sobie teraz, że idziesz do łóżka z atrakcyjnym mężczyzną. Całujesz się z nim, pieścisz go dłońmi i ustami, w końcu dosiadasz – a koło ciebie cały czas jest koleżanka z pracy. Jesteś w sytuacji ekstremalnie intymnej, nago, mimowolnie wydajesz z siebie pojękiwania, w pewnym momencie ocierasz się o orgazm… i świadkiem tego jest osoba, z którą nie łączy cię żadna erotyczna relacja.
Po chwili zamieniacie się miejscami i teraz to ty jesteś świadkiem seksu mężczyzny, z którym dopiero co sama byłaś, z inną kobietą.
Czujesz się z tym dobrze? A może wręcz przeciwnie?
Wiedz, że nikogo to nie obchodzi. Liczy się tylko i wyłącznie jedno: satysfakcja waszego wspólnego klienta.
*
W tej pracy nie istnieje prywatność. Wstydliwe osoby nie mają w niej czego szukać.

Czasem wstydliwość potrafi być urocza. I można z niej kogoś powoli wyprowadzać.
Swoją drogą piszę już dwudziesty któryś komentarz i zaczynam czuć się jak stalker 😛
Stalkuj dalej! 😀