Zacznij realizować swoje marzenia!

lut 12, 2015 | Seksualność i psychologia | 2 Komentarze

Powiadają, całkiem słusznie, że aby być szczęśliwą, należy zamknąć oczy, wyobrazić sobie siebie robiącą coś, co zawsze pragnęło się robić, a następnie… otworzyć oczy i przystąpić do działania.
Tak właśnie zostałam dziwką.
No dobrze, uczciwie powiem, że aspekt finansowy też odegrał znaczącą rolę. Prawdopodobnie gdybym miała szereg innych opcji przed sobą, nie zdecydowałabym się właśnie na taką.
Ale powiedzmy sobie otwarcie – od dzieciństwa chciałam być prostytutką. Chciałam mieć swoje stawki za usługi erotyczne. Chciałam mieć dużo seksu z różnymi ludźmi. Ja po prostu wiedziałam, że będę to lubiła.
Kiedy przeczytałam „Czarodziejki.com”, zapamiętałam z książki jedno zdanie: „Skurwiła się raz, żeby dowiedzieć się, że nie chce się kurwić przez całe życie”. To wtedy poczułam, że chcę wiedzieć, jak to jest. 
Nikt nigdy mnie do tego nie namawiał, pomijając może gości, którzy chcieli się ze mną przespać, gdy ja nie miałam na to ochoty. Wtedy pytali, czy gdyby zaoferowali mi pieniądze, nadal mówiłabym nie. Mówiłam „nie”. Nie chciałam seksu z nimi i już. Ale seks za pieniądze… to było coś innego. To po prostu tkwiło we mnie odkąd miałam dziesięć lat.
Realizacja marzeń jest ważna. Nawet jeżeli to są dziwne marzenia. Nawet jeżeli są niepopularne. Nawet jeżeli człowiek się sparzy. Bo w życiu „lepiej jest spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało”. To pierwsze – jest zdobyciem cennej lekcji o sobie i o świecie. To drugie – taplaniem się we frustracjach.
Jedyne, co bym do tego dodała, to próbować mądrze. Gdyby moim marzeniem była wycieczka do amazońskiej dżungli (brrr, w życiu!), na pewno nie pojechałabym tam dzisiaj. Chciałabym się dowiedzieć, na czym stoję, co mnie czeka, co mi zagraża, jak się przed tym uchronić. Chciałabym zminimalizować ryzyko, że w tej amazońskiej dżungli, przy okazji realizacji mojego marzenia, spotka mnie coś złego.
Nikogo nie namawiam do bycia prostytutką. Nie twierdzę, że to dobry wybór. Dla mnie chyba tak (jeszcze się okaże w przyszłości, czy bilans zysków i strat wyszedł pozytywnie), ale wielu dziewczynom i chłopakom złamał życie.
Natomiast gorąco zachęcam Cię do przyznania się przed samą sobą, o czym marzysz. I do podarowania sobie tego doświadczenia.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

2 komentarze

  1. Libertyn

    Gratuluje odwagi w realizacji marzeń.. Smutna prawda jest taka ze większość z nas marzy o czymś czego nie spełni bo trzeba zrobić to czy tamto, bo najpierw obowiązki a potem przyjemności, be najpierw trzeba zdobyć super pracę a dopiero potem się bawić. I po jakimś czasie dochodzi do tego że nasze marzenie o backpackingu po Malajach musi pójść w zapomnienie, bo przecież rodzina i dzieci lub praca ważniejsza

    Odpowiedz
    • Blogująca Escort Girl

      Albo rezygnuje, „bo to się nie uda”, „bo nikt tego nie zaakceptuje”, „bo nie jestem dostatecznie dobra”.
      Bardzo powszechne 🙁

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *