Zakupoholizm

lip 24, 2016 | Seksualność i psychologia | 4 Komentarze

 

Weszłam sobie ostatnio do księgarni i wypatrzyłam książkę o zakupoholizmie. Jak na pewno wiesz, jest to rodzaj uzależnienia, tylko nie od substancji (jak alkoholizm, nikotynizm czy narkomania), a od czynności.
Sięgnęłam po nią, bo wiem, że mam problem. Wygrzebałam się z problemów finansowych i zaspokajam swoje bieżące potrzeby, ale nie jestem w stanie odłożyć ani jednego tysiąca złotych. To znaczy parę razy mi się udało, ale potem on i tak znika… Nie jestem z tego zadowolona. Z tego, że robię niekontrolowane zakupy zazwyczaj wtedy, kiedy się stresuję, też nie.
Zrobiłam sobie test. Do zdobycia było od 13 do 65 punktów. Ja uzyskałam 45. Kategoria „dziewczyno, masz problem!” zaczynała się od 40.
Konsekwencje rozhasanego zakupoholizmu łatwo umiem sobie wyobrazić, to u nas rodzinne.
Siedziałam więc sobie z książką w ręku i zastanawiałam się: kupić? nie kupić? Ma wiedzę, ma ćwiczenia… kupię! Niee, kupię, żeby stworzyć sobie poczucie kontrolowania problemu. Nie kupię.
Nie kupiłam.
Ale znalazłam w książce numer telefonu zaufania dla osób uzależnionych od czynności. Zadzwonię. Któregoś dnia.
***
Naprawdę nie chcę zmarnować szansy, jaką daje mi bycie w branży. Z wydawaniem wszystkich pieniędzy miałam problem zawsze. U mnie w rodzinie nikt nie umiał oszczędzać. Miałam krewnego-milionera, umarł wprawdzie nie w biedzie, ale z długami. Warto to przełamać, zwłaszcza że naprawdę chciałabym móc wydawać gotówkę trochę bardziej świadomie. A nie 50 zł tu, 70 zł tam… no naprawdę, stać mnie na więcej.
W ogóle chciałabym żyć bardziej w zgodzie ze swoimi celami. Na razie radzę sobie przeciętnie, widzę, jak to się ładnie mówiło na terapii, obszary do rozwoju.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

4 komentarze

  1. Libertyn

    No a ja z galerii handlowych korzystam głównie gdy w pobliżu jestem a muszę skorzystać z toalety. A co do walki z ową przypadłością to trzymam kciuki i mam nadzieje ze Ci się uda ją przezwyciężyć.

    Odpowiedz
    • Blogująca Escort Girl

      Robię postępy 🙂 Coraz częściej moją reakcją jest „meh, po co mi to”. Wprawdzie przedwczoraj zamówiłam do swojej biblioteczki przyszłości cztery książki w cenie jednej, ale tu akurat miałam odpowiedź na pytanie „po co?”. Niedawno nie poprawiłam sobie samopoczucia nadprogramowymi zakupami w galerii handlowej, nawet nie czułam potrzeby wejścia do sklepu (często wchodzę wyobrażać sobie, że coś mam lub mogę mieć, a potem wychodzę bez zakupów), tylko po prostu poszłam po prostej linii: wejście – właściwy sklep – potrzebne rzeczy – obrót na pięcie – wyjście.

      Odpowiedz
      • Libertyn

        Zaczynasz zatem zachowywać się jak facet. Może następnym razem pójdź do narodowego i się zgub na parę godzin. Galeria jest tam świetna

        Odpowiedz
  2. Zdzisław Śmietana

    Nie rozumiem potrzeby kupowania dla samego kupowania. Od zawsze myślałem, że kupuje się rzeczy, których chce się używać. A jak ostatecznie się ich nie używa, to się je sprzedaje. Gdzie tu problem?

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *