W ankiecie, o której w sumie nie trąbiłam za głośno, połowa z Was chciała czytać o kulisach projektów, którymi się zajmuję.
Więc tak. Przede wszystkim pracuję nad rozwojem mojej firmy, bo „wszystko drożeje, a żyć trzeba, jak mawiała znajoma czarodziejka”. Radzę sobie coraz lepiej z formalnościami, pozyskuję klientów (na razie 100% to kobiety), śmiało udręczam infolinie podatkowe i banki, dopytując o szczegóły, a ostatnio nawet pamiętałam sama z siebie o tym, że od zarobionej kwoty netto należy odliczyć jeszcze podatek dochodowy. Jak może kojarzycie, miałam z tym – zrozumiały – problem.
Ale myślę też intensywnie, co z blogiem i w ogóle ze Świętą Ladacznicą.
Książka nr 1, ta ważniejsza, jest na razie w uśpieniu z przyczyn zewnętrznych. Książka nr 2 jest na liście to do tomorrow, czyli takiej liście zadań opracowywanej wieczorem. I jakoś ciągle pojawia się coś, co tę książkę spycha na kolejny dzień. Wczoraj na przykład była to nadprogramowa godzina na video-infolinii banku firmowego.
Jest parę projektów offline, o których kiedyś intensywnie myślałam, ale one wymagają pieniędzy na start, a momentami wręcz stałego finansowania z zewnątrz, tak aby nie popaść w kategorię kuplerstwa. Poza tym część tych działań jest zaplanowana dla osób, które nie miałyby jak zapłacić. I tak sobie te projekty wisiały i wisiały, aż w końcu coś wykombinowałam.
A właściwie wykombinowała to osoba, która napisała mi w ankiecie, że jeśli treści premium, to raczej jako Patronite, gdzie dodatkowe treści to dodatek. I jest to pomysł absolutnie genialny, o ile oczywiście można na Patronite funkcjonować anonimowo. To znaczy Patroni mogą, ale ja też chcę. Jutro to będę sprawdzać.
Bo widzicie, część z Was ma pieniądze, a część nie, ale ta druga grupa też potrzebuje treści, do których ja teraz nie mam głowy, bo trzeba zarabiać hajsy. Te wszystkie porady dla seksworkerek (i klientów), którymi się interesujecie, rzetelna i sprawdzona wiedza o seksie, którą się dobrze przyswaja… to więcej pracy niż wpis z kategorii „co słychać”. Dlaczego by zatem nie rozwinąć bloga dla wszystkich przy wsparciu tych z Was, którzy mogą pomóc?
Ten blog już raczej nie będzie pamiętnikiem pisanym na kolanie między jednym spotkaniem z klientem a drugim. Ta era dobiegła końca. Ale wciąż go czytacie i wciąż macie do mnie kontakt i pytacie mnie o istnienie punktu G, o to, gdzie się zbadać na HIV, jak zacząć pracę w zawodzie jako escort i jak uczyć się bznesu nieseksworkerskiego (to pytanie mnie tak zagięło, że nadal nie odpisałam na maila jego autorce…).
I tak sobie myślę, że chyba nadal mnie potrzebujecie. Ale żeby działać na nowym poziomie, ja potrzebuję Was. Bo czas poświęcony na rozwijanie bloga i kontakt z Wami to niestety czas zabrany „oficjalnej” firmie, a słynny 4-godzinny tydzień pracy to nie w nowej branży… przynajmniej na razie.
Szlag, dorosłe życie mnie dopadło.
Dajcie znać co myślicie. Mam ankietkę o Patronite na Insta Stories, możecie też pisać maile i komentarze i prywatne wiadomości na FB i IG. Oraz wykorzystać pola tekstowe w ankiecie.

0 komentarzy