Mój chłopak jest człowiekiem, który ma najlepszy wgląd w to, jak bardzo zdewastowała mnie praca seksualna.
Najgorsze zdecydowanie mamy za sobą. Te wszystkie nagłe zmiany mimiki, jego „co jest?” i „przypomniała mi się praca”, a potem dużo przytulania – w wersji najłagodniejszej.
Uczestniczył ze mną w całkowitym przewartościowaniu naszego życia intymnego i to nie było tak, że się biernie dostosował – sam też wiele przemyślał.
*
Nic więc dziwnego, że przy którejś z moich ostatnich wypowiedzi zapytał: „Czy są w Polsce jakieś inne organizacje, nie Sex Work Polska, które pomagają z tego wyjść?”. A kiedy odpowiedziałam szczerze „nie wiem, kiedyś coś widziałam, ale mi zniknęło”, zastanawiał się, co taka organizacja miałaby robić – dać dach nad głową, pomóc znaleźć pracę.
Wyjaśniłam mu, że wybór pracy seksualnej jest bardzo złożonym problemem:
- dyskryminacja na tradycyjnym rynku pracy (wiek, tożsamość i ekspresja płciowa, ktoś pod stałą opieką, brak łyżek, brak wykształcenia, trudności komunikacyjne, zaburzenia rozwojowe, nieznajomość języka, niepełnosprawność, dzienne studia, zajmowanie się przez lata domem itd.)
- niemożność podjęcia legalnej pracy albo utrzymywania się z niej (komornik, migracja itd.)
- złe doświadczenia we wcześniejszych pracach (zwłaszcza mobbing, przemęczenie i wypalenie zawodowe)
- ponadprzeciętne potrzeby finansowe (np. długi, kosztowne leczenie własne lub kogoś, przedwczesna samodzielność, odpowiedzialność za rodzinę, uzależnienie od hazardu, kształcenie itd.)
- stan zdrowia (niepełnosprawność, depresja albo inne problemy psychiczne, w tym PTSD, czynne uzależnienia od substancji, problemy sensoryczne, problemy z rytmem dobowym itd.)
Na to nakłada się problem wynagrodzenia i pewnego stylu życia, który trzeba porzucić. Jeśli pracując – w przeliczeniu – 1/4 etatu masz dużo lepsze warunki finansowe niż większość Twoich rodaków, powrót do przeciętnego życia jest absolutnym szokiem. Nagle masz harować kilka dni na pieniądze, które zarabiałaś w godzinę?
A co z podróżami i innymi przyjemnościami związanymi z zarabianiem DUŻO?
Co z byciem sobie szefową? Z pracą kiedy się chce?
Praca od 9 do 17? Codziennie? Serio?
Oraz jeszcze jedna rzecz, najbardziej prozaiczna: puste CV. Brak doświadczenia lub dłuższe „nic”, brak kompetencji potrzebnych na rynku…
Dla bardzo wielu osób świadczenie usług seksualnych to naprawdę empowerment.
JESTEM W STANIE SAMA SIĘ UTRZYMYWAĆ!
ZARABIAM PIENIĄDZE! SAMA!
MAM NA MOJE POTRZEBY I NIE ŻYJĘ W UBÓSTWIE!
Been there, done that.
*
Załóżmy, że jest sobie fundacja. Robi outreach, nie ocenia, wspiera w bieżących potrzebach. Jeśli chodzi o zmianę branży, oferuje pomoc tylko osobom, które będą tym zainteresowane.
Powinna mieć psychiatrę i zespół psychoterapeutów wyspecjalizowanych w różnych zagadnieniach, zespół prawników, doradcę finansowego, doradcę zawodowego, sensowne kursy zawodowe albo dofinansowanie do nich, hostel, osoby doświadczone w pracy socjalnej, znające realia OPS-ów – i bogatą bazę oferty pomocowej (np. bezpieczne ośrodki odwykowe i zaprzyjaźnione miejsca pracy).
Nie powinna działać lokalnie tylko ogólnopolsko.
Oraz oczywiście musiałaby mieć pieniądze na to wszystko i jeszcze więcej.
Mało realne.
A im bardziej idziemy w uczenie społeczeństwa, że praca seksualna jest równie dobra jak każda inna i bezpieczeństwo zapewnią dekryminalizacja i destygmatyzacja (JAK), tym mniej prawdopodobne jest znalezienie funduszy na tak szeroko zakrojoną pomoc.

0 komentarzy