Pod postem Paryżewo o Doświadczalniku – komentarz jednej z pracownic seksualnych, że przez tę przemoc psychiczną (analizę, że język i postawy w Doświadczalniku świadczą o wyparciu) płacze pół wieczoru i żeby dać im pracować w spokoju.
W DM autorki fanpage Praca seksualna nie istnieje – groźba calloutu ze strony innej pracownicy seksualnej opatrzona innym imieniem niż używane przez autorkę. Screen z groźbą hula dziś po InstaStories.
Ponownie autorka Praca seksualna nie istnieje – na swoim insta zamieściła fragmenty Doświadczalnika razem z komentarzami. Kolejna seksworkerka udostępniła na Stories jeden ze slajdów z „proszę o zgłaszanie konta za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji”.
Nieprawdziwa informacja to albo komentarz „Dbaj o zdrowie i uważaj – w końcu HIV może wykluczyć cię z rynku – chora w łóżku nie zarobisz!” albo… print screen z Doświadczalnika o takim właśnie przekazie.
Jest tylko jeden słuszny przekaz o escortingu, którego można słuchać i który wolno powielać.
*
Tymczasem Sex Work Polska twierdzi, że udziela pomocy wszystkim, bez względu na podejście do swojego źródła dochodów. Może i tak (choć każda organizacja selekcjonuje, komu pomoże, z uwagi na zbyt duży popyt i za małą podaż). I że nie ma jednej słusznej PRAWDY.
„Jest tyle historii i sytuacji, ile osób pracujących seksualnie i wierzcie, nigdy w życiu nie przyszłoby nam do głowy, żeby stworzyć jakieś uogólnienie lub powiedzieć jakąkolwiek uniwersalną PRAWDĘ absolutną o doświadczeniach osób z naszej społeczności”
piszą odnośnie zarzutu o lukrowaniu.
Piękne. Kolektyw swoje, a prywatni ludzie skupieni wokół kolektywu, niejednokrotnie będący jego częścią – swoje.
Wygodne, nie?

0 komentarzy