Sytuacja osób sprzedających seks jest obecnie tragiczna. Na Odlotach stawki spadły na łeb, na szyję, jest też bez porównania mniej ogłoszeń – ludzie ich masowo nie przedłużają, prawdopodobnie bojąc się zakażenia wirusem. 300 zł za godzinę to teraz dosyć dużo, konkurencja zmalała – a mimo to osoby w branży skarżą się na zmniejszony ruch, bo klienci też się oczywiście boją zakażenia i unikają spotkań. Jest o tym sporo tekstów w sieci.

Koalicja Sex Work Polska zorganizowała więc zbiórkę na Fundusz Kryzysowy, która pomogła już 45 osobom (dane z wczoraj) w szczególnie trudnej sytuacji materialnej. Społeczność seksworkerska czynnie wspiera zrzutkę, wpłacając pieniądze, oferując fanty dla wpłacających i robiąc szum wokół akcji. Sama promuję Fundusz Kryzysowy na stronie głównej bloga i w najczęściej odwiedzanych zakładkach.

Jednak zbiórka nie przez wszystkich jest uważana za super pomysł. Zacytuję tu fragment bloga:

W obliczu problemów, przed którymi wiele z was stanęło dziewczyny z SWP postanowiły stworzyć “Fundusz Kryzysowy” dla osób pracujących seksualnie. Dotychczas, funduszowi, a raczej zbiórce udało się zgromadzić 12 524 zł z 20 000 zł. Czy to dużo? Czy to mało? Czy to wystarczająco? I przede wszystkim, czy to dobry sposób radzenia sobie z problemem?

Uważam, że nie. Działanie tego funduszu jest podobne do działania 500+ czy różnorodnych programów socjalnych. Dawanie ryby, zamiast wędki. Dawanie komuś, szczególnie komuś z problemem efektu, zamiast narzędzi, które pomogą do efektów dojść niejednokrotnie, jest zdecydowanie lepsze. @ŚwiatCamgirl

Z ciekawości podejrzałam, co za tekst jest linkowany we fragmencie o wędce. Znalazłam… siebie. No cóż, muszę doprecyzować wypowiedź.

Metafora „daj wędkę, zamiast ryby” jest fajna, dobrze ukierunkowuje działania prospołeczne, ale ma pewną wadę. Wywodzi się bowiem ze świata, gdzie wszyscy mamy równe szanse. A tak nie jest w realnym świecie. Czasami najpierw trzeba te szanse wyrównać.

Weźmy taką Gosię. Gosia jest postacią fikcyjną, ale jak najbardziej prawdopodobną. Gosia pochodzi z ubogiego domu, gdzie żyło się od pierwszego do pierwszego. Nikt nie nauczył jej, że warto oszczędzać pieniądze. Za to nauczono ją, że używki to dobra metoda rozładowania napięcia – w domu zawsze znalazły się środki na papierosy, a czasem i na alkohol. Dodajmy Gosi jakieś problemy, które spowodowały, że wcześnie porzuciła dom rodzinny i trafiła do Warszawy, gdzie w tajemnicy przed bliskimi podjęła pracę seksualną w wynajmowanym mieszkaniu. Zaczęła zarabiać dużo pieniędzy i rozpieszczać się w sposób, jakiego nie doświadczyła w dzieciństwie: rzeczy dobrej jakości, przyjemności, spełnianie marzeń… Ale nie zdobyła wyższego wykształcenia, bo rzuciła studia po pierwszym roku na rzecz pełnoetatowego seksworku. Ach – Gosia ma też od dawna silne stany lękowe, przez które nie widzi się w zwykłej firmie. Nagle przychodzi problem i Gosia nie może pracować seksualnie. Ale nie może też pracować, jak to mówimy, „normalnie”. Nigdy nie nauczyła się oszczędzać, więc nie ma ma środków na koncie ani innych dóbr, które pozwoliłyby jej przeżyć miesiące bez pracy.

Gosia ma pieniądze, za które wyżywi się przez trzy tygodnie. Ale równocześnie Gosi grozi wyrzucenie z mieszkania, jeśli nie zapłaci czynszu. Gosia się boi. Bardziej niż zwykle.

Dajemy Gosi wędkę: linka do anglojęzycznego portalu Udemy, gdzie są kursy biznesowe dostępne za niewielką kwotę. Tylko że Gosia nie ma już takiej kwoty, a jej angielski nie jest na najwyższym poziomie. Dodatkowo Gosia nie wie, czego w zasadzie miałaby się uczyć, bo nie zna swoich preferencji zawodowych ani mocnych stron. A stany lękowe ją paraliżują. Planuje, że od dzisiaj zacznie coś ze sobą robić, ale lęk zatrzymuje ją codziennie w łóżku.

To nie są warunki, w których ludziom dajemy wędkę i zostawiamy ich samym sobie. To są warunki, kiedy ludzi karmimy rybkami i mówimy, żeby się nie bali, bo rybek nie zabraknie, więc mają czas na to, żeby ogarnąć psychikę, dach nad głową i inne takie rzeczy. I jak już Gosia poczuje się bezpiecznie, to możemy porozmawiać o wędkach. Konkretnie: czy chce nauczyć się nowej fajnej umiejętności, którą na przykład można wykonywać online. To może być bycie camgirl. To może być opanowanie mediów społecznościowych i reklam na Facebooku, żeby robić to odpłatnie. Whatever. Ważne jest to, że najpierw człowiek ma mieć trochę energii i perspektywę przeżycia najbliższego miesiąca, a dopiero potem może się efektywnie uczyć nowych umiejętności.

Oczywiście na świecie jest dużo kozaków, którzy dają sobie radę w trudnych sytuacjach bez większej pomocy. Ale oni może na przykład nie mają stanów lękowych? A może mają lepsze wzorce rodzinne? Albo bazują na jakichś innych przywilejach?

Mnie na przykład rodzina zaszczepiła miłość do książek i ambicję. Przeczytałam w życiu co najmniej dwa tysiące książek. Część z nich pomogła mi nadrobić inne zaległości – rzeczy, których nie wyniosłam z domu lub wyniosłam skrzywione.

Niektórzy ludzie nie mają nawet takiego przywileju.

Najpierw rybki, potem wędka. A po drodze, w czasie jak człowiek mozolnie się uczy – kolejne rybki, jeśli pojawi się uzasadniona potrzeba. Taka Gosia jeszcze długo będzie miała gorsze dni czy braki w wiedzy biznesowej. Wyrównanie szans to zadanie na wiele, wiele lat.

Dlatego właśnie wspieram Fundusz Kryzysowy jako dawanie ryb osobom, które bez nich umrą z głodu.